Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty

17.06.2014

[Recenzja] Ginvera Green Tea Whitening Marvel Gel - Blackheads Remover




Peeling, o którym słyszała chyba każda osoba walcząca z zaskórnikami. Żel ma za zadanie delikatnie oczyścić skórę z martwych komórek i zostawić skórę rozjaśnioną, wygładzoną. Ponadto skóra ma być bardziej podatna na działanie innych produktów oczyszczających. 




Producent opisuje ten żel w 10 punktach, m. in. mówi nam, że żel likwiduje martwy naskórek (ściera go, działa na zasadzie peelingu enzymatycznego), zwęża pory, likwiduje zaskórniki (efekty widoczne mają być już po jednym użyciu), rozjaśnia przebarwienia, blizny, piegi, zapobiega pojawianiu się nieprzyjaciół i pomaga szybciej goić już te istniejące, reguluje wydzielanie sebum, pozostawia skórę miękką, gładką i rozjaśnioną. 

Produkt jak marzenie ;)




Konsystencja jest żelowa, dość gęsta, nie ma w niej żadnych peelingujących drobinek. Kolor żółto-zielony  (sorry, ale trochę przypomina gluty :), zapach delikatny, dość przyjemny, przypomina mi cytrynową zieloną herbatę.





Jest to pierwszy peeling jaki miałam, który należy nakładać na suchą skórę, suchymi łapkami. Masujemy skórę twarzy - szczególnie strefę T. Początkowo żel jest jakby wodnisty, ale później staje się coraz gęstszy i zaczynamy wyczuwać "złuszczające się drobinki skóry", coś jakbyśmy ścierali ołówek gumką do mazania. Czasami po rozsmarowaniu go na twarzy ostawiam na chwilkę i dopiero bo kilku minutach zaczynam ponownie masować twarz. 


Co o nim sądzę?
Przereklamowany średniak!


Produkt jest bardzo wydajny, już porcja wielkości orzecha włoskiego wystarcza na oczyszczenie całej twarzy. Dzięki temu używałam go regularnie 3 razy w tygodniu przez ostatnie kilka miesięcy. Te złuszczające się 'farfocle' powstające podczas masowania skóry - jakoś nie chce mi się wierzyć, że to faktycznie martwy naskórek. 
Skóra jest po nim faktycznie gładka, dość dobrze oczyszczona i przygotowana na kolejne zabiegi.
Co mnie bardzo rozczarowało to to, że absolutnie nie zlikwidował u mnie zaskórników, ani nie wpłyną na zmniejszenie ich ilości czy widoczności. Poza tym z tą regulacją wydzielania sebum też bym nie przesadzała - jak było tak jest.
No i do tego wszystkiego cena! około 55 zł, za opakowanie 60 ml przeciętnego peelingu to naprawdę sporo.


Być może pokładałam w nim zbyt duże nadzieje, ale nie spełnił moich oczekiwań, nie mówiąc już o obietnicach producenta, bo co najmniej połowa to jedna wielka ściema. Być może sprawdzi się u osób, które nie mają wielkich problemów z zaskórnikami i zapychaniem. Ja mówię mu zdecydowane NIE!



Pozdrawiam!

3.06.2014

[Recenzja] Flower Men Energy Factory Moist Boosting Sheet Mask - Hyaluronic Acid



Jest to super nawilżająca maska do twarzy zawierająca kwas hialuronowy. Wspominałam już o niej przy okazji Memebox #8, w którym ją znalazłam. Jaki są moje wrażenia?

To naprawdę fajna maska w płachcie! 
Ma delikatny, przyjemny zapach. Gdyby nie to, że ta płachta jest taka wielka to w życiu bym nie powiedziała, że to maska dla faceta ;)
Po nałożeniu ją na twarz odczuwałam lekkie chłodzenie, ale jak płyn już się 'nagrzał' do temperatury mojej skóry uczucie to zniknęło. 

A co potem?
Przez całe 20 minut przez które trzymałam ten kawałek materiału na mojej facjacie nie odczuwałam żadnego dyskomfortu. Szczerze powiem, że gdyby nie to, że na brzegach zaczęła już wysychać i 'odklejać' się od twarzy to zupełnie zapomniałabym o niej.
Nie odczuwamy ściągnięcia, mrowienia, czy innych nieprzyjemnych rzeczy. O zapachu też po chwili zapominamy i nawet nie czujemy, że coś mamy na twarzy.

Po ściągnięciu wklepałam w twarz to co na niej pozostało, a resztę płynu, który został w opakowaniu wklepałam w szyję i dekolt.
Skóra była naprawdę dobrze nawilżona, gładka i lśniąca (nie ociekająca sebum, ale błyszcząca 'zdrowym' blaskiem). Po około godzinie nałożyłam na nią krem i sleeping pack i poszłam spać.

Jakież było moje zdziwienie, gdy spojrzałam rano w lustro i zobaczyłam nawilżoną, wypoczętą skórę twarzy. Napiętą, jędrną i gładką! W ogóle nie zapchaną i nie ociekającą sebum. To było coś!

Aż żałuję że w Meme tylko jedną sztukę dali. Fajna maska, fajny dodatek do pielęgnacji ;) Szkoda, że nie znalazłam jej na eBay, ale na pewno będę wypatrywać!

29.05.2014

[Recenzja] Fitomed. Ziołowy żel do mycia cery tłustej i trądzikowej z mydlnicą lekarską.

Moja skóra bywa kapryśna. Byle co potrafi ją podrażnić, przesuszyć, zapchać. Ciągle walczę z błyszczeniem się jak latarnia i zaskórnikami. Bywa różnie.
Stawiam przede wszystkim na porządne oczyszczanie. Ostatnio moim ulubieńcem do mycia jest właśnie żel od Fitomed.




Przyznam szczerze, że nie przepadam jakoś za ziołowymi kosmetykami, a raczej z obawy o nie najprzyjemniejszy zapach unikałam ich. I to był mój błąd! Okazało się, że ziołowe kosmetyki świetnie wpływają na problematyczną skórę, a zapach tego żelu jest delikatny i bardzo przyjemny.




Żel jest naprawdę delikatny, ale przy tym bardzo skuteczny! Świetnie radzi sobie z resztkami makijażu i olejem, który zostaje po demakijażu (makijaż zmywam olejami), a do tego nie podrażnia i nie wysusza skóry! Dobrze radzi sobie też z porannym oczyszczaniem twarzy. Skóra jest po nim czysta, gładka i przyjemna w dotyku. Nie odczuwam ściągnięcia, czy pieczenia, ale pory są zmniejszone i w ciągu dnia faktycznie zauważyłam zmniejszenie wydzielania sebum.




Żel dość dobrze się pieni, delikatnie pachnie, a przy tym naprawdę dobrze oczyszcza skórę. Ma dobrą konsystencję - nie przecieka przez palce i łatwo można go rozprowadzić na twarzy. Łatwo też się spłukuje i nie pozostawia tłustej, czy lepkiej warstwy. Podczas jego stosowania zauważyłam zmniejszenie pojawiania się niemiłych niespodzianek. Skóra wygląda też jakby lepiej - jest rozjaśniona, czystsza. Świetnie współpracuje z tym tonikiem. Jest to mój ulubiony duet do oczyszczania.



Polecam go wszystkim osobom z problematyczną cerą!


22.05.2014

[RECENZJA] Avon Clearskin Pore Penetrating Orzeźwiający Scrub do twarzy.

 Peelingi lubię i używam regularnie. Często je zmieniam, bo jakoś nie mogę trafić na ideał. Niestety ten też ideałem nie jest, ale zacznijmy od początku.




Producent mówi nam, że jest to kremowy peeling do twarzy. Zawiera ścierające granulki, które  usuwają martwy naskórek oraz zanieczyszczenia zatykające pory. Skóra staje się miękka i gładka. Peeling zawiera wyciąg z oczaru wirginijskiego znanego z właściwości ściągających oraz ekstrakt z eukaliptusa działający oczyszczająco i antyseptycznie. 

Dla zainteresowanych skład, niestety znajduje się w nim Alcohol Denat, ale na szczęście nie jest on na początku składu.



Dlaczego nie jest ideałem?
Nie lubię tego uczucia 'chłodzenia' na twarzy, które powoduje. O ile w peelingu do stóp mi to nie przeszkadza, to tutaj jest to dla mnie duży problem. Dodatkowo Alcohol Denat w składzie (nie ważne na którym miejscu).
Peeling dobrze ściera martwy naskórek, granulki nie są za ostre i nie podrażniają skóry - skóra pozostaje miękka i gładka. Trochę gorzej sprawa wygląda z oczyszczaniem porów. Po użyciu pory może i są delikatnie mniejsze, ale na pewno nie są porządnie oczyszczone, nawet przy regularnym stosowaniu. 
Poza tym opakowanie jest łatwe w użyciu - tubka jest miękka, zamknięcie na klik działa jak powinno, bez obawy o paznokcie.

Myślę, że peeling sprawdził by się przy skórze mniej zanieczyszczonej niż moja.
Jak nie lubicie uczucia chłodzenia to nie polecam.

Pozdrawiam!

2.05.2014

Recenzja - Nuganic Customize Sun Block Fresh SPF50+ PA+++

Szczerze powiem, że nigdy nie używałam blokerów do twarzy. Zawsze się bałam, że mnie zapchają, i  że będę się świecić po nich jeszcze bardziej. Chociaż ostatnio intensywnie nad nim myślałam. 

Traf chciał, że znalazłam jeden bloker w Memebox #3. Niemal od razu zaczęłam go używać.


Nuganic Customize Sun Block Fresh SPF 50+ PA+++




Jest to lekki krem ochronny 3 w 1 - chroni przed promieniami UV, działa rozjaśniająco i przeciwzmarszczkowo. Można go używać na twarz, szyję, ramiona i nawet nogi.




Opakowanie to wygodna, miękka tubka z 'dziubkiem', która zapakowana jest dodatkowo w kartonik.




Opakowanie ma 40 ml i jest bardzo wygodne w użyciu. Krem należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia.




'Dziubek' dodatkowo zabezpieczony jest folią, dzięki czemu wiemy, ze nikt przed nami go nie używał i produkt jest świeży.

Krem dostępny jest w Internecie, jego cena to około 40$, więc dość sporo.


Skład:





Krem ma dość gęstą konsystencję - trochę ciężko rozsmarować go na twarzy, trzeba robić to szybko, bo szybko 'zasycha' pozostawiając delikatnie wyczuwalną warstwę na twarzy. Żeby nie było wątpliwości - warstwa ta nie jest w żadnym wypadku tłusta! Fakt skóra delikatnie się błyszczy, ale nie jest to błysk tłustej skóry. Łatwo i bezproblemowo można nałożyć na niego makijaż, co niweluje efekt błyszczenia, a skóra nie błyszczy się przez kilka dobrych godzin, co przy mojej skórze jest nie lada wyczynem. Oczywiście nie jest to zasługa tylko tego kremy, bo używam innych specyfików przeciwko nadmiernemu wydzielaniu sebum, ale plusem tego kremu jest to, że absolutnie nie wzmaga błyszczenia, czego bardzo się obawiałam.

Krem nie zapchał mnie, codziennie wieczorem zmywałam go razem z makijażem olejem i żelem do twarzy, a skóra była czysta, pory nie zapchane. Skóra nie wyglądała też na zmęczoną czy obciążoną.

Nie wiem tylko jak z efektem bielenia, bo podobno blokery potrafią bielić. Powiem tak: nie zauważyłam, żebym była po nim jakoś specjalnie biała, ale dużo osób mówiło mi że blado wyglądam - ale ja zawsze blado wyglądam więc nie wiem, czy to przez ten krem, czy tak ogólnie. Wcześniej niby wyglądałam blado, ale nikt jakoś nie zwracał tak bardzo na to uwagi jak teraz - więc jednak chyba bieli.

Co do działania rozjaśniającego i przeciwzmarszczkowego - jeszcze chyba minęło za mało czasu - powiem tak, nie zauważyłam żadnych nowych zmarszczek, skóra jak wyglądała tak wygląda, nie pojawiły się też nowe przebarwienia, a moja skóra (szczególnie w takiej słonecznej pogodzie) ma skłonność do piegów.

Nie jestem też w stanie powiedzieć na ile ten filtr jest stabilny.




Podsumowując: jestem mile zaskoczona moim pierwszym blokerem i na pewno tego typu kremy na stała trafią do mojej pielęgnacji, przynajmniej wiosną i latem. Nie wiem czy kupię ponownie, będę jednak szukać czegoś, co nie będzie powodowało efektu bielenia i może z jakimś bardziej naturalnym składem bo ten nie zachwyca.


Pozdrawiam!

26.04.2014

Recenzja - Fitomed, tonik oczyszczający, szałwia lekarska.

Przeglądając doz.pl trafiłam na ten tonik..




... po pierwszych użyciach stwierdziłam 'no szału nie ma'. Nie lubię szałwii, nie lubię jej zapachu. Kojarzy mi się tylko z płukaniem jamy ustnej po wyrwaniu zębów do aparatu - tzn. nic przyjemnego. Ale! Po jakichś dwóch tygodniach użytkowania tego specyfiku stan mojej skóry zaczął się poprawiać! Byłam zaskoczona bo zniknęła większość podskórnych grudek - może nie były one jakieś wielkie, ale miałam ich sporo i wyczuwałam je pod palcami. Po miesiącu używania, nie miałam żadnych zaczerwienień i śladów po wypryskach na twarzy, a i sami nieproszeni goście pojawiali się coraz rzadziej. 

 Dla zainteresowanych skład:




I to co mówi nam producent:




Jak tak by dalej myśleć i kontynuować moje zachwyty, to tonik faktycznie wygładza skórę, pory są mniej widoczne i jest je łatwiej ukryć pod BB kremem, czy podkładem. Nie zauważyłam tylko znacznego zmniejszenia przetłuszczania się skóry - fakt nie świeciłam po nim jak latarnia już po 1 godzinie od nałożenia 'wszystkiego' na twarz (zaznaczę tylko, że krem, BB krem używałam cały czas ten sam, co przed rozpoczęciem przygody z tonikiem)

Jestem pozytywnie zaskoczona! Jest to jeden z moich ulubionych toników i z chęcią będę do niego wracać :)

11.03.2014

Projekt Denko - Luty 2014

Jak zwykle jestem trochę spóźniona, bo połowa miesiąca prawie, a ja jeszcze denka lutowego nie pokazałam. Szuflada była już pełna i mieszało się już wszystko ze zużyciami marcowymi, więc zrobiłam porządek.

Całość wygląda tak:



Podzieliłam wszystko na 3 kategorie:

Pielęgnacja włosów:





Od lewej:

1. Beauty Formulas Honey Treatment Wax Intensive Deep Conditioner. Głęboko odżywiający wosk do włosów z wyciągiem z miodu i pszczelim pyłkiem. Fantastyczny! To co robi z włosami to poezja! Szczeółowa recenzja pojawi się wkrótce, ale na pewno kupię go ponownie!
2. Dove Hair Therapy. Dwufazowa odżywka w sprayu bez spłukiwanie z olejem arganowymRecenzja tutaj, kupię ponownie!
3. Alverde Kuracja nabłyszczająca do włosów z cytryną i morelą. Bardzo dobra i bardzo tania maska do włosów (kosztuje niecałe 3€)! Dobrze nawilża, włosy są po niej miękkie, gładkie i pięknie pachną. Na minus trochę opakowanie, bo maska jest dość gęsta, a otworek mały i trzeba bardzo mocno naciskać tubkę żeby wydobyć odpowiednią ilość produktu. Na pewno kupię ponownie!
4. Sante Naturkosmetik. Szampon z Bio-Ginko i oliwą z oliwek, bez SLS. Taki sobie szampon - plącze okropnie włosy, ale dobrze oczyszcza. Bardzo niepraktyczne opakowanie - zamknięcie na 'press', ale butelka jest tak twarda, że wydobycie szamponu jest bardzo trudne, ja swój przelałam do butelki po innym szamponie. Nie kupię ponownie, bo taki sam efekt daje mi szampon z Alterry, który jest o połowę tańszy.
5. Guhl. Odżywka odbudowująca do włosów suchych i łamliwych z olejem babassu. Recenzja tutaj, kupię ponownie!


Pielęgnacja ciała:






Od lewej:
1.Perfecta Pin Up Lady Berry Perfumowany krem do ciała. Recenzja tutaj, nie kupię ponownie!
2. Treacle Moon The Raspberry Kiss. Mleczko do ciała do skóry normalnej i suchej. Chciałam kupić pełnowymiarowe opakowanie, ale dobrze, że najpierw kupiłam miniaturkę, bo butla 500 ml stałaby i się kurzyła. Nawilżenie średnie, konsystencja bardzo rzadka, lejąca, spływał z ciała. Pachnie bardzo sztucznie i chemicznie. Nie kupię ponownie!
3. Wellness&Beauty. Kremowy żel pod prysznic wanilia i makadamia. Miniaturka żelu pod prysznic kupiona na wyprzedaży serii za jakieś 0,20€. Dobrze mył, dobrze się pienił, pachniał bez szału. Nie kupię ponownie, bo został wycofany.
4. Wellness&Beauty. Żel peelingujący pomarańcza i granat. Miniaturka kupiona na wyprzedaży serii za 0,20€. Drobinki peelingujące były tak delikatne, że nie było w ogóle czuć działania. Mył przyzwoicie, pachniał przyjemnie. Nie kupię ponownie, bo został wycofany.
5. Wellness&Beauty.  Żel pod prysznic pomarańcza i granat. Miniaturka kupiona na wyprzedaży serii za 0,20€. Mył przyzwoicie, dobrze się pienił, ładnie pachniał. Nie kupię ponownie, bo został wycofany.
6. Nivea. Wygładzająco - odżywczy krem do rąk  z olejem makadamia. Przyjemnie nawilżał i koił spierzchniętą skórę dłoni. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej warstwy. Jak zużyję zapasy i nic innego nie wpadnie mi w oko to kupię ponownie.
7. Nivea Invisible for Black&White. Antyperspirant w kulce. Używam go już od dłuższego czasu i bardzo go lubię. Nigdy mnie nie zawiódł, nie pozostawia ani białych, ani żółtych plam. Nie jestem w stanie napisać, które to opakowanie. Na pewno kupię ponownie!


Pielęgnacja twarzy i zębów:




Od lewej:
1. Skin Food Black Sugar Cleansing Oil. Recenzja tutaj, kupię ponownie!
2.Mizon Snail Recovery Gel Cream. Recenzja tutaj, kupię ponownie!
3. It's Skin Power 10 Formula YE Effector. Recenzja tutajkupię ponownie!
4. Paese Puder Bambusowy z jedwabiem. Miniaturka, którą znalazłam w Grudniowym Paese Boxie. Używałam go przez całe 2 miesiące. Sprawował się przyzwicie Dobrze matuje, gdy nie nałożymy za dużo to nie bieli, skóra jest po nim gładka i wygląda naturalnie. Trochę pyli, ale nie znam sypkiego pudru, który tego nie robi (chyba że takowy istnieje to mnie oświećcie). Nie wiem czy kupię ponownie, bo mam takie zapasy pudrów, że zużyje je może przed 30 ;)
5. Sensodyne Pro Szkliwo Delikatne Wybielanie. Używałam jej w pracy. Pasta jak pasta, nie zauważyłam wybielenia, ale mam aparat ortodontyczny więc trudno to stwierdzić. Dobrze myła, nie podrażniała moich wrażliwych dziąseł. Ma delikatny miętowy zapach, dobrze odświeża. Kupię ponownie!


Nie wiem dlaczego u mnie zawsze się tyle tego zbiera ;)
A jak Wasze Denko w tym miesiącu?

Pozdrawiam!

10.03.2014

[RECENZJA] SkinFood Black Sugar Cleansing Oil

Zbieram się do tej recenzji już od tygodnia. Sama nie wiem dlaczego nie mogę się za nią zabrać.

No ale dzisiaj już ją zacznę więc mam nadzieję, że skończę ;)

To zapraszam na recenzję


SkinFood Black Sugar Cleansing Oil





Co mówi nam producent?
Olej oczyszczający wzbogacony brazylijskim czarnym cukrem. Rozpuszcza nawet wodoodporny makijaż i pozostawia skórę miękką. 
Oczyszcza skórę z makijażu i nadmiaru sebum, nie blokuje porów, nie pozostawia tłustej warstwy.

Olej otrzymujemy w plastikowej butelce z pompką o pojemności 170 ml. Pompka działa sprawnie i dozuje odpowiednią ilość produktu - do zmycia makijażu twarzy nabierałam 2 pompki + 1 do zmycia makijażu oczu. Do zabezpieczenia np., w podróży mamy klips (widoczny na zdjęciu), który zapobiega przypadkowemu wciśnięciu pompki i wylaniu się oleju. Zapach jest wyczuwalny, pachnie trochę jak owocowa wata cukrowa, nie jest duszący, nie pozostaje na skórze. Olej jest dość wodnisty, kolor lekko żółtawy.

Skład:
Ingredients: Mineral Oil, PEG-20 Glyceryl Triisostearate, Octyldodecanol, Sorbeth-30 Tetraoleate, Cetyl Ethylhexanoate, Polysorbate 20, Triethylhexanoin, Water, Sorbitan Sesquioleate, 1,2-Hexanediol, Alcohol Denate., Hydrogenated Lecithin, Cholesterol, Ceramide 3, Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Sodium PCA, Betaine, Sorbitol, Glycine, Alanine, Proline, Serine, Threonine, Arginine Lysine, Glutamicacid, Disodium EDTA, Sucrose, Fragrance, FD&C Yellow No. 5 (CI 19140), D&C Red No. 33 (CI 17200), FD&C Blue No. 1 (CI 42090).

Cena: około 40 zł, co przy tak dużej wydajności jest naprawdę niewielką ceną.
Dostępność, Internet.

 Co ja o nim sądzę?
Jest to naprawdę dobry kosmetyk do demakijażu! Kupiłam go na eBay, sama nie wiem dlaczego wybrałam akurat ten olej, bo jest ich mnóstwo w Internecie, ale to był dobry wybór!
Bardzo dobrze i bardzo szybko rozprawia się nawet z wodoodpornym linerem, kremami BB, czy zwykłym podkładem. Fakt podczas zmywania nie wyglądamy atrakcyjnie, bo wszystko rozmazuje nam się po twarzy, ale później zmywamy to wodą i nie ma śladu. Ja robiłam tak, że najpierw nabierałam 2 pompki oleju na suche dłonie i masowałam nim suchą skórę twarzy i szyi przez około minutę. Później nabierałam jeszcze jedną pompkę i zmywałam tym makijaż oczu. Gdy już czułam, że na rzęsach nic nie ma, moczyłam lekko dłonie w letniej wodzie i ponownie masowałam całą twarz. Później spłukiwałam twarz ciepłą wodą i używałam żelu do twarzy. Tak naprawdę żel nie ma większego znaczenie, bo jakiegokolwiek użyjemy, to skóra będzie czysta i gładka.
Podczas jego używania zauważyłam, że zmniejszyła się ilość pojawiających się niespodzianek, skóra była czystsza, nie zapchana i dobrze oczyszczona. Nie podrażnia skóry, ani oczu. Trzeba uważać, bo może szczypać w oczy, ale jak zmywamy makijaż z zamkniętymi oczami to nic nie czujemy.
Wydajność jest powalająca! Używałam go codziennie wieczorem przez 5 miesięcy!
Nie mam porównania z innymi olejami, bo ten był moim pierwszym, ale oleje na pewno zagoszczą w  ojej łazience na stałe! Zresztą już mam kolejny, tym razem ze Skin79.




Na pewno kiedyś do niego wrócę!

Pozdrawiam!

1.03.2014

[RECENZJA] It's Skin Power 10 Formula YE Effector

Fanką Azjatyckich kosmetyków jestem już od jakiegoś czasu. Poszukując ideału, testowałam wiele kosmetyków. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić znany krem wodny It's skin, którego działaniem na początku byłam zachwycona, a później....


... jak jesteście ciekawe co było później, to czytajcie dalej ;)


W związku z tym, że moja skóra lubi się błyszczeć, jest pełna zaskórników i niedoskonałości postawiłam na:


It's Skin Power 10 Formula YE Effector






Co mówi nam producent?
Serum zawierające wyciąg z drożdży, wspiera wzrost komórek skóry, przywraca prawidłowy rytm skórze i normalizuje ją łagodząc jednocześnie podrażnienia. Zapewnia kontrolę nad wydzielaniem sebum.


Krem (lub serum jak kto woli) otrzymujemy w szklanej, brązowej buteleczce z pipetą. Rozwiązanie wygodne, ale pod koniec opakowania trzeba wylewać sobie je prosto z buteleczki, bo pipeta jest za krótka. Wolałabym pompkę, no ale nie wybrzydzajmy już ;)
Samo serum ma dość wodnistą konsystencję. Jest to mętny płyn przypominający trochę zawiesinę. Zapach delikatny, ładny, trudno mi go do czegoś przyrównać.


Skład:
water, butylene glycol, glycerin, pseudoalteromonas ferment extract, saccharomyces polypeptides, trietholamine, carbomer, methylparaben, chlorphenesin, fragrance, disodium EDTA.

Cena: 30-60 zł.
Dostępność: Internet.
Swój kupiłam za 35 zł na eBay.


Co ja o nim sądzę?
Może zacznę od początku.
Kupiłam go licząc na to, że zmniejszy wydzielanie sebum i nie będę się świecić jak latarnia. Początkowo byłam zadowolona. Ba! Nawet zachwycona! Po około tygodniu codziennego stosowania wieczorem pod krem, rano skóra była matowa, pory były zmniejszone i nie świeciłam się jak latarnia przez dobrych kilka godzin
Niestety później już nie było tak dobrze. Po około miesiącu regularnego stosowania wydzielanie sebum powróciło do początkowego stanu i znowu kilka razy dziennie latałam z bibułkami matującymi i pudrem, a pomimo to nadal mogłam robić za odblask. 
Później w związku z rozpoczęciem kuracji AcneDerm stosowałam go co drugi dzień na noc i znowu było lepiej, ale już nie tak samo jak przez pierwszy miesiąc stosowania.
Ponadto: serum jest bardzo wydajne, wystarczyło mi na około 4,5 miesiąca z czego pierwsze 2 miesiące używałam go codziennie. Wszelkie niedoskonałości stosunkowo szybko się goiły, a ślady po wypryskach bardzo szybko znikały. 
Latem 2013 roku pod lewym okiem pojawiło mi się 'coś'. Nie wiem co to było, ale było duże i czerwone, wyglądało trochę jak pęcherz, ale nie dało się tego wycisnąć, było dość twarde. Początkowo myślałam, że to odcisk od okularów przeciwsłonecznych, bez których nie rozstaję się latem, ale 'noski' były trochę niżej. W końcu po kilku dniach codziennych prób wyciśnięcia tego udało się, ale pozostała blizna i mała dziurka, którą bardzo trudno było zatuszować. Próbowałam wielu kosmetyków, ale dopiero YE pomógł mi początkowo zmniejszyć widoczność tej blizny, a obecnie jest ona prawie w ogóle nie widoczna - dziurka pozostała, ale pod lekkim, średnio kryjącym BB jest niezauważalna.

Nie polecam stosowania go na delikatną skórę pod oczami - raz się zapędziłam i wklepałam go też pod oczy i mnie niemiłosiernie szczypało, a skóra była zaczerwieniona i podrażniania.



Podsumowując: Jest to dobry produkt, który zmniejsza widoczność i przyspiesza gojenie niedoskonałości i blizn. Skóra jest po nim gładka, miękka, nie odczuwamy ściągnięcia, ani wysuszenia, wręcz lekkie nawilżenie. Jest to produkt warty uwagi i na pewno będę do niego wracać, ale na pewno nie będę go używać codziennie, żeby skóra się nie przyzwyczaiła. Może przy drugim podejściu uda mi się utrzymać zmniejszone wydzielanie sebum.




Serdecznie Wam go polecam! Obecnie stosuję inny krem wodny z tej serii i jestem też zadowolona, ale o tym innym razem.


Pozdrawiam!


13.02.2014

[RECENZJA] Holika Holika Honey Acerola Sleeping Pack

Cześć Dziewczyny!



Przyszłam do Was dzisiaj z recenzją maski nawilżającej, która nie nawilża jakoś specjalnie, ale pomimo to i tak jest bardzo przyjemna w użyciu ;)



Jak jesteście ciekawe 'cotoktoto' to zapraszam dalej!



Holika Holika Honey Acerola Sleeping Pack





Co mówi nam producent?
Jest to całonocna maseczka o konsystencji gęstego żelu z dużą zawartością bogatego w składniki odżywcze, minerały oraz aminokwasy miodu. Miód wiąże wilgoć w skórze pomagając ją dogłębnie nawilżyć przez cały dzień. Ponadto pomaga ukoić suchą i szorstką skórę. Zawiera 40% naturalnych składników. Maseczka jest bogata w witaminę C, która jest silnym antyoksydantem, dzięki czemu posiada właściwości przeciwzmarszczkowe i anty-starzeniowe. Jest odpowiednia dla skóry dojrzałej, pozbawionej jędrności i blasku. Ujędrnia skórę, przeciwdziała oznakom starzenia się skóry sprawiając, że cera wygląda na wypoczętą i zdrową w ciągu dnia. Ponadto ma działanie przeciwzmarszczkowe i rozjaśniające, wzmaga produkcję kolagenu i elastyny.
Należy ją nakładać po dokładnym oczyszczeniu skóry delikatnie wmasowując w całą twarz i pozostawić na całą noc. Rano zmywamy ją letnią wodą i nakładamy krem na dzień.






Produkt otrzymujemy w uroczym, ozdobnym słoiczku z grubego, przezroczystego szkła z plastikową nakrętką. Zawartość zabezpieczona była folią, dzięki czemu wiemy, że nikt wcześniej nie maczał w niej paluchów. Na innych blogach czytałam, że w zestawie jest plastikowa szpatułka - niestety ja takiej nie dostałam.
Sama maska jest żelowej, dość gęstej konsystencji, przypomina trochę płynny miód. Kolor jest intensywnie czerwony, ale nie barwi skóry. Zapach.. ah ten zapach! Mogłabym ją wąchać cały dzień! Piękny, słodki, wiśniowy! Pozostaje chwilę po aplikacji na twarzy.





Skład:
Water, Honey Extract, Malpighia Glabra (Acerola) Fruit Extract , Glycerin,Dimethicone,Glycereth-26,Arginine, Carbomer,Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer,Phenoxyethanol,Ethanol,Methylparaben, PEG-2M, PEG-90M, Hydrogenated Lecithin, Sucrose Distearate , CI 19140, CI 17200,Dipotassium Glycyrrhizate, Fragrance,Caramel,Disodium EDTA, Dipropylene Glycol, Portulaca Oleracea Extract. [Źródło]


Cena: swoją maskę upiłam na eBay za około 37 zł za 90ml.
Dostępność: Internet.


Co ja o niej sądzę?
Uwielbiam ją za zapach! Jest fantastyczny, słodki, dokładnie taki jaki lubię. Utrzymuje się jakiś czas po nałożeniu na twarzy! Poza tym pozostawia lepką warstwę na twarzy, co nie przeszkadza jakoś specjalnie, ale trzeba pamiętać, żeby nie nakładać jej przed samym pójściem spać, bo klejącą poduszkę mamy w gratisie - najlepiej zrobić to około godziny przed spaniem, wtedy zdąży się trochę wchłonąć.
Co z tym nawilżaniem? No jest średnie. Na pewno nie nadaje się na noc zamiast kremu, bo to za mało. W tej kwestii mnie rozczarowała. Za pierwszym razem nałożyłam ją na 'gołą' skórę i wchłaniała się tak szybko, że dokładałam ją chyba z dwa razy. Niestety rano w lustrze zobaczyłam okropny wysyp! Trochę się zniechęciłam więc na kilka tygodni poszła w odstawkę, ale zatęskniłam za jej zapachem. Teraz nakładam ją 1-2 razy w tygodniu na serum i krem na noc i jest ok. Nie ma wysypu i zauważyłam też, że rzadziej zdarzają mi się przesuszenia po Acnederm i hennie pichtowej kiedy jej używam. Nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego ujędrnienia skóry, od tego mam inne mazidła. Rano skóra nadal jest lepka (ale nie tak bardzo jak zaraz po nałożeniu, bo część wycieramy w poduszkę), ale bez problemu można pozbyć się tego uczucia samą wodą lub płynem micelarnym.


Podsumowując: jest to pięknie pachnąca maska, ale raczej taki dodatek, który nie zrobi nam kuku, ale też nie pozostawi efektu wow! Obietnic producenta o ujędrnianiu i rozjaśnianiu skóry nie spełnia.



Raczej nie kupię jej ponownie. Chyba, że dla tego cudownego zapachu ;) ale nie od tego są maski :)


A Wy miałyście ją? Jak sprawdziła się u Was?


Pozdrawiam!

28.01.2014

[RECENZJA] CD Mildes Gesichtswasser mit Wasserlilie extrakt.

Cześć Dziewczyny!

Jaka u Was dzisiaj pogoda? U mnie było... +10 stopni ;) i świeciło piękne słońce i ja: naczelny zmarzluch chodziłam w rozpiętej kurtce po mieście :) Taką zimę to mogę mieć zawsze!


Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję Wody Micelarnej od firmy CD.



CD Mildes Gesichtswasser mit Wasserlilie extrakt.




Co mówi producent?
To nic innego jak tonik micelarny z ekstraktem z lilii wodnej i roślinnym kwasem hialuronowym. Tonik nawilża, oczyszcza i rozjaśnia skórę w bardzo delikatny sposób. Utrzymuje odpowiednie pH skóry. Nie zawiera alkoholi, olei mineralnych, silikonów, barwników, jest odpowiedni dla Vegan.
- produkt przebadany dermatologicznie,
- zawiera roślinny kwas hialuronowy,
- zawiera wodę micelarną,
- nadaje się do skóry wrażliwej.




Tonik otrzymujemy w plastikowej, przezroczystej butelce - możemy kontrolować zużycie. Zamknięcie na klik. Muszę wspomnieć, że dozownik jest idealny! Dziurka nie jest ani za mała, ani za duża, bardzo łatwo aplikuje się produkt na wacik, bez rozlewania go dookoła. Kolor jest przezroczysty, wygląda jak woda, ma delikatny zapach, który nie pozostaje na skórze. Należy go z użyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia.

Skład:





Cena: około 4€, pojemność 200ml.
Dostępność: Drogerie DM, niemiecki Rossman, Internet.


Co ja o nim sądzę?
Nie mam o nim za dużo do powiedzenia poza tym, że...
dziwne to to. Niby tonik, ale jakoś dziwnie się pieni. Aplikacja na wacik jest łatwa, ale na skórze pozostawia dziwne uczucie. Nie wiem jak to opisać, ale czułam, że 'smaruje się' czymś pieniącym się, jakbym na lekko zwilżony wacik nałożyła żel do mycia twarzy. Poza tym po aplikacji na skórę się pieni to też... szczypie! Niby to taki delikatny tonik, ale niestety mnie podrażnił. Dałam mu kilka szans, ale niestety nie byłam w stanie go używać dłużej. Zawartość opakowania poszła w kanał.



Miałyście okazję testować? Czy Was też podrażnił?

Pozdrawiam!