Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balsamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balsamy. Pokaż wszystkie posty

23.03.2014

Balea Balsam do ciała z olejkiem migdałowym o zapachu orzechów marula.

Uwielbiam pięknie pachnące mazidła do ciała. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok tego cudeńka! Zapach już po wypróbowaniu w DM był zniewalający, a po nałożeniu go na całe ciało przepadłam! Jutro biegnę kupić zapas bo to limitowanka.


Balea Balsam do ciała z olejkiem migdałowym o zapachu orzechów marula.






Producent mówi, że jest to intensywnie pielęgnujący balsam do ciała z proteinami mleka i nawilżającymi olejkami: migdałowym, sojowym i słonecznikowym. Bardzo dobrze pielęgnuje suchą skórę. 
Formuła zawiera witaminę E i allantoinę, które nadają skórze gładkość, do tego łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Produkt jest  testowany dermatologicznie. [Źródło]


Balsam otrzymujemy w miękkiej tubie z zamknięciem na klik. Tuba stoi na głowie, dzięki temu nie ma żadnych problemów z jego wydobyciem. 




Konsystencja jest kemowa, dość gęsta - nie spływa z dłoni, łatwo się rozprowadza. Balsam szybko się wchłania, pozostawia lekką warstwę, ale mi to nie przeszkadza. Pozostawia na skórze piękny, słodki migdałowy zapach, który uwielbiam!




Skład:
Aqua, Isopropyl Palmitate, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Glycine Soja Oil, Helianthus Annuus  Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Phenoxyethanol, Parfum, Tocopheryl Acetate, Carbomer, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Allantoin, Tocopherol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid

Cena: 1,99 € opakowanie 200 ml.
Dostępność: drogerie DM, Internet.


Moja opinia:
Krótko. Zwięźle i na temat:
Jest to świetny balsam! Skóra jest po nim miękka, gładka, dobrze nawilżona, aż chce się ją dotykać. Do tego pięknie pachnie, aż nie można oderwać nosa. Ja uwielbiam takie słodkie zapachy!
Produkt jest wydajny, dość dobrze się wchłania. Co prawda pozostawia delikatną warstwę na skórze, ale przy smarowaniu na noc mi to nie przeszkadza, a dodatkowo pościel i piżamka pachną cudownie!


Pozdrawiam!  

19.01.2014

[RECENZJA] Perfecta Pin Up Lady Berry Perfumowany krem do ciała.

Cześć!

Perfecta Pin Up Lady Berry Perfumowany krem do ciała.


Co mówi nam producent?
Uwodzący zapachem sorbetu ze świeżych owoców leśnych, silnie nawilżający krem do pielęgnacji ciała z kwasem hialuronowym oraz  olejkami arganowym i migdałowym.
• Intensywnie nawilża.• Regeneruje i spowalnia wiotczenie skóry.• Nadaje jedwabistą gładkość.• Pozostawia na skórze kuszący zapach, któremu trudno się oprzeć.Jak stosować? Po kąpieli wmasować krem w skórę całego ciała. [Źródło]


Standardzik ;)

Krem otrzymujemy w bardzo podbnej tubce jak jego przyjaciel peeling, czyli w różowej, miękkiej tubce z zamknięciem na klik. Różnica między tubkami jest taka (poza napisami oczywiście;), że krem jest w błyszczącej tubce, a peeling w matowej. Zamknięcie również działa bez zarzutów i możemy używać go bez obawy o paznokcie. Pojemność 200 ml.


Konsystencja jest typowa dla balsamów - kremowa, lekko lejąca, szybko się wchłania. Kolor różowy, zapach - tak samo jak w przypadku peelingu, dziwny i chemiczny - na pewno nie przypomina owoców leśnych, ale na szczęście (w tym przypadku na szczęście) nie utrzymuje się długo na skórze.



Dostępność: Internet, drogerie stacjonarne.
Cena: około 16 zł, 200 ml

Co ja o nim sądzę?
Intensywane nawilżanie? Że co? Moja skóra nie jest wymagająca, więc taki średniaczek jej wystarcza. Myślę, że nie sprawdził by się przy bardzo suchej skórze. Krem szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, można od razu wskakiwać w piżamkę, co akurat bardzo mi się podoba ;)  Skóra jest po nim miękka, gładka i nawilżona. Zapach na szczęście szybko się ulatnia, więc jestem w stanie go znieść!

Podsumowując. Jest to fajny krem dla niewymagającej skóry.

Podsumowując serię Pin Up:
Jest to dobra seria dla skóry normalnej - peeling jest delikatny, krem nawilża przyzwoicie, ale nie sprawdzi się przy skórze bardzo suchej. Zapachy ewidentnie nie udały się (i z tego co wiem nie jest to tylko moja opinia i nie dzieje się tak tylko w przypadku Lady Berry) jednak polecam najpierw powąchać, bo może akurat komuś przypasują. 
Nie mówię nie! Na pewno wypróbuję pozostałe zapachy!


Jak lubicie delikatne kosmetyki, a Wasza skóra nie wymaga silnego nawilżenia to serdecznie Wam Polecam!


Pozdrawiam!



Fakt, że otrzymałam produkt w ramach testów nie miał wpływu na moją opinię.

10.12.2013

Listopadowe Denko!

Cześć!

Wiem, że długo mnie nie było, ale w moim życiu ostatnio było wiele zmian i przyzwyczajenie się nich i ogarnięcie się nie tylko z blogiem trochę mi zajęło ;)

Dzisiaj przyszłam do Was z moim Listopadowym Denkiem.
Jak wspominałam ostatnio, miałam kilka produktów na wykończeniu dlatego też mi się trochę nazbierało.

No to zaczynamy!


Tak prezentuje się to w całości. Podzieliłam to jednak na 3 części, żeby lepiej było widać.

Pielęgnacja włosów.



1 i 2. Alterra. Szampon do włosów z kofeina i biotyną. Pisałam o nim tutaj. Póki co zdania nie zmieniłam, a do fryzjera jestem umówiona na 21 grudnia i wtedy zobaczmy co będzie po podcięciu końcówek. Chociaż ostatnio będąc w DM nie znalazłam go na półce! Kupiłam też szampon z Alterry, ale z zieloną kawą, niestety plątanie włosów jak było tak jest. Widocznie taki urok szamponów bez SLS, ale może TT, który "idzie" do mnie pocztą pomoże. Być może kupię ponownie (jak znajdę)!
3. Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair. Odżywka do włosów bez spłukiwania. Miała pomagać w rozczesywaniu włosów i je intensywnie odbudowywać. No ale niestety, nie oszukujmy się odbudowy nie zauważyłam, w rozczesywaniu tez za bardzo nie pomogła. Ale takie odżywki chyba wpływaja na moja psychikę i zawsze sobie myślę, "że robię dla nich coś dobrego". A może to już uzależnienie? Nie wiem. Na pewno nie zaszkodziła moim włosom, ładnie się błyszczą, na co na pewno ona też ma wpływ. Kupuję ją od wielu lat (w różnych wariantach) i na pewno kupie ponownie. Chociaż teraz w szafce stoi już podobna odżywka z Dove.
4. Balea Professional. Repair + Pflege Spülung. Odżywka bez silikonów odbudowująca i pielęgnująca włosy. bardzo ją lubiłam! Włosy są po niej miękkie, gładkie i ładnie pachną. Obecnie używam "jej siostry". Recenzja wkrótce. Na pewno kupię ponownie!
5. L'oreal. Odżywka, która jest dołączona do tej farby. Żałuję, że nie można jej kupić w dużym opakowaniu, bo chętnie używałabym jej częściej! Włosy są po niej mięciutkie, gładkie i mogę je rozczesywać samymi placami ;)

Pielęgnacja ciała.




6. Bettina Barty. Vanilla Hand&Body Lotion. Nareszcie się skończył! Pisałam o nim tutaj. Nie kupię ponownie!
7. Balea Dusche&Creme, czyli kremowy żel pod prysznic o zapachu Kokosa i Nektarynki. Lubię to! Ładny zapach, fajnie się pieni, dobrze myje i nie przesusza. Pewnie kupię ponownie, chyba że skuszą mnie inne zapachy z Balea, bo jest ich mnóstwo!
8. Avon Clearskin Acne Body Spray. Pisałam o nim tutaj. Rozpoczęłam kolejne opakowanie, a żel mam już na wykończeniu i kolejny w zapasie. Moje ramiona już nie straszą (z plecami jest trochę gorzej, no ale daję mu szansę bo nie używałam go ostatnio regularnie). Na pewno kupię ponownie, bo nawet dla efektu na samych ramionach warto.
9. Health Body Care&Spa. Apteczny krem do rąk z masłem Shea i Urea. Kupiłam go w lokalnej aptece na jakiejś przecenie za jakieś 1,5€. Bardzo go lubiłam, ale w aptece go już nie mają :( Kupiłabym ponownie!
10. Eveline Slim Extreme 3D. Wyszczuplający i ujędrniający krem antycellulitowy. Nie oszukujmy się, żaden krem, nawet ten za 1000zł sam nie zwalczy cellulitu. Ja nie mam z nim jakiegoś większego problemu, a krem kupiłam latem z myślą, żeby smarować się nim po ćwiczeniach. Fajnie nawilżał i ujędrniał skórę. Być może kupie ponownie.
11. Dax Cosmetics, Perfecta SPA, Cukrowy peeling do ciała złuszczająco - antycellulitowy waniliowo - pomarańczowy. Pisałam o nim tutaj. Żałuję, że się skończył. Na pewno kupię ponownie!

I zostały mi kosmetyki, które zaliczyłam do kategorii pozostałe, bo jest ich za mało, żeby stworzyć oddzielna kategorię.





12. Rival De Loop Clean&Care. Żel peelingujący do skóry suchej i wrażliwej z pantenolem i ekstraktem z moreli. Jak wiadomo skóry suchej i wrażliwej nie mam, ale niestety sporo produktów do skóry mieszanej i tłustej zawiera alkohol, który mi szkodzi. Ten peeling bardzo polubiłam! Ma dużo małych delikatnych drobinek, które dobrze złuszczają i pozostawiają skórę gładką i rozjaśnioną. Nie podrażnia, nie pozostawia zaczerwienień nawet po intensywnym tarciu. Na pewno kupię ponownie!
13. Krem Nivea. Wszystkim znany krem. Używałam, go na spółkę z mężem - on do twarzy (wszystko inne go podrażnia), a ja na zadrapania, skaleczenia, suche i pękające usta. Zawsze jest w naszym domu i na pewno nigdy go nie zabraknie!
14. Intima Liasan. Żel do higieny intymnej do skóry wrażliwej. Taki sobie płyn. Średnio pachnie, robi co ma robić. Ale i tak najbardziej lubię Ziaję i kolejny raz żałuję, że jej tutaj nie ma :( Nie kupię ponownie!
15. Dresdner Essenz. Sól do kąpieli z mlekiem kokosowym i ylang ylang. Ładnie pachnie, skóra po kąpieli jest delikatna i gładka. W domu mam jej zapas w różnych wariantach zapachowych. Na co dzień korzystam z prysznica, ale taki umilacz kąpieli musi być!  Na pewno kupię ponownie!

 
To by było na tyle! Do następnego!

Pozdrawiam!

31.10.2013

Projekt Denko - październik 2013.

Cześć!

Dzisiaj październikowe denko. Trochę mi się tego nazbierało, ale po kolei.



Postanowiłam podzielić produkty na 3 grupy.

Pielęgnacja ciała:


1. GARNIER. Nawilżająca pielęgnacja 7 dni. Mleczko do ciała z ekstraktem z mango. [Recenzja] Być może kupię ponownie.
2. BALEA. Żel pod prysznic z olejkami pielęgnacyjnymi z masłem z mango i ananasem. Fajnie się pieni, pięknie pachnie i dobrze oczyszcza nie wysuszając przy tym skóry. Nie wiem, czy kupie ponownie, bo Balea ma tyle zapachów i limitowanych edycji, że mam ochotę na inne ;)
3. ISANA MED. Antybakteryjny żel do skóry wrażliwej. Nie sprawdził się u mnie jako żel do mycia ciała, ale jest moim produktem wielozadaniowym. Bardzo dobrze myje pędzle. Recenzję napiszę wkrótce. Na pewno kupię ponownie.
4. BALEA. Krem do rąk o zapachu owoców leśnych. Ładnie pachnie, średnio nawilża. Nie wiem, czy kupię ponownie.

Pielęgnacja włosów:


5. SYOSS OLEO INTENSE. Termoaktywna pielęgnacja. Odżywka do włosów. Za jej recenzję zabieram się już od dawna. W sumie włosy są po niej miękkie i łatwo się rozczesują, ale nie zauważyłam żeby miała lepsze działanie przy użyciu suszarki (producent mówi, że pod wpływem ciepła suszarki uaktywniają się składniki w niej zawarte).
6. L'OREAL. Recital Preference. Farba do włosów nr 74 Mango. Moja ulubiona farba drogeryjna! Odkąd jestem za granicą moja ulubiona fryzjerka jest daleko i jestem zmuszona samodzielnie farbować włosy. To jest jedyna farba, której efekt jest zadowalający i zaraz po farbowaniu mam dokładnie taki kolor jaki chcę mieć! Na pewno kupię ponownie!
7. ALVERDE. Serum na zniszczone końcówki - winogrona i avocado. Nie oszukujmy się zniszczonych końcówek nie naprawi, nie wiem czy faktycznie zabezpiecza końcówki, bo używam też innych produktów. Ładnie pachnie i zapobiega puszeniu się końcówek. Jednak czegoś mi tutaj brakuje. Nie wiem, czy kupię ponownie.


8. ALVERDE. Spray utrwalający makijaż z ekstraktem z kiwi, nagietka i ananasa. To jakiś żart? Szczypie i podrażnia skórę, nie przedłużył trwałości makijażu nawet o minutę. Zapach jest duszący i alkoholowy. Po 2 użyciach poszedł w kanał! Ale buteleczkę zostawiam sobie, bo przydaje się chociażby do spryskiwania maseczek z glinki. Nie kupię ponownie!
9. ESSENCE. Dwufazowy płyn do demakijażu. Podrażniał moje oczy, ale radził sobie z wodoodpornym makijażem. Nie kupię ponownie, teraz zmywam makijaż olejami, co moja skóra bardzo sobie chwali.
10. CIEN. Zmywacz do paznokci bez acetonu. Niestety bardzo wysuszał moje skórki, męczyłam go długo i nareszcie się skończył. Nie kupię ponownie!
11. EVELINE. Tonik micelarny Magia Orchidei. [Recenzja]. Być może kupię ponownie.

To by było na tyle. Sporo się uzbierało, a mam jeszcze sporo produktów na wykończeniu, ale to już będzie w listopadowym denku.

Pozdrawiam!

25.10.2013

Recenzja - GARNIER Nawilżająca pielęgnacja 7 dni. Mleczko do ciała z ekstraktem z mango dla skóry szorstkiej.

Cześć!

Mam dzisiaj dla Was recenzję mleczka do ciała, które wczoraj zdenkowałam.

 GARNIER Nawilżająca pielęgnacja 7 dni. Mleczko do ciała z ekstraktem z mango dla skóry szorstkiej.


Według producenta gama kosmetyków Nawilżająca pielęgnacja 7 dni zapewnia wyjątkowe składniki i nawilżenie 24h. Wyróżnia się lekką, szybko wchłaniającą się formułą wzbogaconą mango i L-Bifidus, aby ukoić skórę i chronić ją przed przesuszeniem.

    Rezultat: Uczucie ukojenia, wygładzenia. Nawilżona skóra przez 24h
    Udowodniona skuteczność już po 7 dniach stosowania:
    -zmniejszenie szorstkości o 25%
    -zmniejszenie wysuszenia skóry o 49%
    -większa sprężystość skóry o 26%


Mleczko zamknięte jest w zielonej butelce z twardego plastiku z zamknięciem typu klik, typowym dla balsamów. Zamknięcie jest bardzo wygodne i przyjazne nawet dla długich paznokci. Konsystencja jest dość wodnista, lekka i bardzo szybko się wchłania. Produkt jest bardzo wydajny - wystarczył  i na około 3 tyg. codziennego stosowania na całe ciało. Zapach jest piękny taki lekko kremowy z wyczuwalną nutką mango, którą uwielbiam! Pozostawia skórę gładką, nawilżoną i przyjemną w dotyku. 
Opakowanie o pojemności 400 ml kosztuje u mnie około 3€.

Skład:
Aqua, Paraffinum, Liquidum / Mineral Oil, Glycerin Elaeis Guineensis Oil / Palm Oil, Peg 100 Stearate, Glyceryl, Dimethicone, Cetearyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Bifida Ferment Lysate, Carbomer, Citral, Linalool, Mangifera Indica Seed Oil / Mango Seed Oil, Methylparaben, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Xanthan Gum, Gluconate, Parfum.[Źródło]

Jakie mam o nim zdanie?
Jest to bardzo dobre mleczko do ciała! Bardzo je lubię!
Pozostawia skórę gładką, nawilżoną i delikatną. Nie mam skóry szorstkiej, a przesuszenia zdarzają mi się od czasu do czasu na łydkach. Przy używaniu tego balsamu nigdy nie doświadczyłam żadnego przesuszenia! Nie wiem jak to jest z tym nawilżeniem przez 7 dni, bo już się tak nauczyłam, że balsamuje się codziennie po kąpieli. Raz zdarzyło mi się mieć mega lenia i nie nabalsamować się wieczorem i mimo to skóra następnego dnia nadal była gładka i nawilżona.

Oceniam go na 6/6!

Minusów nie zauważyłam ;) Ciekawa jestem jak będzie sprawował się jego brat z Masłem Shea, który kupiłam całkiem niedawno [klik]
Czy kupię ponownie? Pewnie tak, chociaż jest jeszcze tyle balsamów do przetestowania :)


Jakie balsamy lubicie najbardziej i co polecacie kupić?

Pozdrawiam!



21.10.2013

Zakupy - czyli to co Asia lubi najbardziej ;)

Cześć!
Dzisiaj chciałam Wam pokazać moje piątkowe zakupy kosmetyczne. Nie ma tego dużo, ale biorąc pod uwagę, że w tym miesiącu poczyniłam  duże zakupy na eBay (nadal czekam na kilka paczuszek) i już raz byłam na większych zakupach w DM i Rossmannie, to trochę się tego nazbierało.
A to moje najnowsze nabytki (sorki za jakość zdjęć, ale jakoś nie mogę się do końca ogarnąć z moim aparatem):


1. ALVERDE Sport und Massageöl Arnikablüten, czyli olejek do pielęgnacji ciała. Zamierzam używać go też do olejowania włosów.
2. BALEA Bodycreme Sheabutter mit Arganöl. Krem do ciała z masłem Shea i olejem arganowym. kupiłam go z myślą o kremowaniu włosów.
3. GARNIER Mleczko do ciała z masłem Shea. Intensywna pielęgnacja 7 dni. Kupiłam je w super promocji za 1,5 Eu (cena regularna to około 3 eu)! Obecnie używam mleczka z tej serii z mango i jestem z niego bardzo zadowolona, więc nie mogłam  przepuścić takiej okazji.
4. BALEA Oczyszczający szampon do włosów bez silikonów. Obecnie używam szamponów bez SLS i SLES, ale raz w tygodniu myję włosy szamponem oczyszczającym, żeby zmyć dokładnie wszystkie zanieczyszczenia. Plusem jest to, że nie ma on silikonów.
5. ESSENCE Perłowy cień do powiek. Kolor 01 chill out.
6. ALTERRA Pomadka do ust - rumianek. Po zakończeniu kuracji kremem regenerującym L'biotica [klik], będę jej używać jako odżywki do rzęs.
7. ESSENCE Paletka cieni SUN CLUB, nr 01 South Beach, zawierająca 8 cieni w odcieniach brązu, beżu, złota, turkusu i mięty. Niestety w przypadku paletek nie ma w drogerii testerów, więc cienie pomacałam dopiero w domu i średnio mi się podobają. Ale wydałam na nie niecałe 3 Eu, więc nie ma jakiejś wielkiej straty.
8. ESSENCE Nail Art Express Dry Drops. Wysuszacz do lakieru.
9. ESSENCE Baza utwardzająca do paznokci.

Na dzisiaj to wszystko. Zapraszam jutro na recenzję ;)

16.10.2013

Recenzja - [BETTINA BARTY] Vanilla Hand & Body Lotion

Cześć!
Dzisiaj recenzja znanego w Niemczech balsamu do rąk i ciała:

Bettina Barty Vanilla Hand & Body Lotion



Producent mówi, że jest to odżywczy i nawilżający lotion urzekająco pachnący. Sprawi, że skóra będzie gładka, miękka i apetyczna. Zawiera cenne składniki aktywne i środki pielęgnacyjne. Został dostosowany do codziennej pielęgnacji skóry. Dostarcza skórze wilgoć i utrzymuje ją gładka i delikatną. Produkt przebadany dermatologicznie.

Balsam zapakowany jest w dużą (500 ml) butelkę z twardego, nieprzezroczystego plastiku typową dla balsamów. Pod koniec cięzko jest wydobyć go z opakowania, a ze względu na twardy plastik ciężko jest je przeciąć i zużyć do samego końca.
Konsystencja typowa dla balsamu, lekko lejąca. Kolor lekko żółty. Zapach - moim zdaniem bardziej przypominający jakieś perfumy niż wanilię.

Skład:
 Aqua, Ethylexyl Sterate, Glyceryl Sterate, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Cetereth-20, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Cetearyl Alcohol, Parfum, Phenoxyethanol, Panthenol, Dimethicone, Cetyl Palmitate, Carbomer, Ceteareth-12, Polyquateranium-39, Allantoin, Benzoic Acid, Butylphenyl, Methylpropional, Dehydrocetic Acid, Coumarin, Hydrozyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Citronellil, Geraniol, Sodium Hydroxide, Benzyl Benzoate, Methylparaben, Linalool, Limonene, Propylparaben.

Balsam dostępnyjest w większości niemieckich drogeri (takich jak DM, Rossmann, czy Muller) oraz w Internecie.
Nie wiem dlaczego na allegro są tak wygórowane ceny tego balsamy, bo około 30 zł + przesyłka to ogromna przesada! Ja kupiłam go za około 3 Eu w promocji, bez promocji kosztuje 3,95 Eu.

Co o nim sądzę?
Nawilżenie dobre, ale bez żadnej rewelacji. Trzeba uważać, bo może uciekać przez palce. Jak weźmiemy go za dużo, to ciężko go rozsmarować, zostaje na skórze, słabo się wchłania. Dla mnie największym rozczarowaniem jest ZAPACH! Wiem, że każdy ma inny nos i lubi inne zapachy, ale dla mnie zapach nie ma nic wspólnego z wanilią. Jest duszący, bardziej jak perfum niż balsam. Po wysmarowaniu się nim trzeba dość długo czekać, aż się wchłonie, pozostawia ten smród na skórze, piżamie, pościeli. Jakaś masakra! Nawet mój mąż na niego narzeka, a zazwyczaj nie interesuje się moimi mazidłami.
W bólach męczę to opakowanie, bo cholera jest bardzo wydajna i w ostateczności zużywam go do smarowania stóp na noc, żeby jak najszybciej zasnąć i nie czuć tego zapachu.
Miałam również z tej serii balsam Bettina Barty Vanilla Summer i mam o nim dokładnie takie samo zdanie.
Moim zdaniem nie jest wart sprowadzania go specjalnie z Niemiec, chyba że ktoś będzie przy okazji. A już na pewno nie jest wart ceny z allegro! Znam lepsze w podobnej cenie.

Oceniam go na 2 za:

+ wydajność.
Minusy to:
- ZAPACH, dla mnie raczej tanich perfum,
- średnie nawilżanie,
- opakowanie - nie można go zużyć do końca i nie da się go przeciąć nożyczkami.



Miałyście ten balsam? Podobał Wam się zapach?