Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty

27.07.2014

[Mini Recenzja] Lipozone Body Ampoule

Uwierzcie mi.. Remont dwóch mieszkań i przygotowania do przeprowadzki to nic przyjemnego. Ale dzisiaj niedziela więc robimy sobie dzień lenia, tzn. ja mam dzień lenia :)


Przyszłam do Was z mini recenzją.
Pod lupę idzie Lipozone Body Ampoule z Memebox 5.






Są to ampułki do ciała pomagające w walce z cellulitem i komórkami tłuszczowymi. Należy je nakładać na części ciała dotknięte tym problemem.




Mam niewielki cellulit wodny na udach. I uwierzcie mi, że te ampułki same w sobie w niczym nie pomogą! Siedzenie na kanapie i zajadanie ciastek i chipsów i smarowanie się mazidłami nie spowoduje, że pozbędziemy się cellulitu, czy schudniemy.
Fakt dobrze nawilżają i ujędrniają skórę, ale nie liczcie na to, że same mazidła pomogą pozbyć się tego dziadostwa!



Zawartość ampułek ma bardzo wodnistą konsystencję i jakiś taki dziwny zapach. Nie jest nieprzyjemny, jest po prostu dziwny i nie jestem w stanie go opisać. Łatwo się je nakłada, szybko się wchłaniają i nie pozostawiają tłustej warstwy.

Jedna ampułka ma 5 ml i wystarczyła mi na dwukrotne wysmarowanie brzucha, ud i pośladków (oczywiście nie zostawiałam otwartej ampułki, zużywałam ją za jednym razem, ale smarowałam wymienione części ciała, czekałam, aż preparat się wchłonie i robiłam to drugi raz) i tak przez 7 dni.

Pełna kuracja powinna trwać 28 dni, dlatego jest to tylko mini recenzja.

Skóra po nich jest dobrze nawilżona, nie lepi się i jest jędrna. Oczywiście w tym samym czasie regularnie ćwiczyłam i piłam minimum 3 litry wody dziennie. 

Czy zmniejszył się cellulit?
Faktycznie jest mniej widoczny - muszę naprawdę mocno "ścisnąć" skórę, żeby go zobaczyć, ale na pewno nie jest to zasługa wyłącznie tych ampułek. Jest to po prostu fajny dodatek do ćwiczeń i zdrowej diety.


Pozdrawiam!




23.03.2014

Balea Balsam do ciała z olejkiem migdałowym o zapachu orzechów marula.

Uwielbiam pięknie pachnące mazidła do ciała. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok tego cudeńka! Zapach już po wypróbowaniu w DM był zniewalający, a po nałożeniu go na całe ciało przepadłam! Jutro biegnę kupić zapas bo to limitowanka.


Balea Balsam do ciała z olejkiem migdałowym o zapachu orzechów marula.






Producent mówi, że jest to intensywnie pielęgnujący balsam do ciała z proteinami mleka i nawilżającymi olejkami: migdałowym, sojowym i słonecznikowym. Bardzo dobrze pielęgnuje suchą skórę. 
Formuła zawiera witaminę E i allantoinę, które nadają skórze gładkość, do tego łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Produkt jest  testowany dermatologicznie. [Źródło]


Balsam otrzymujemy w miękkiej tubie z zamknięciem na klik. Tuba stoi na głowie, dzięki temu nie ma żadnych problemów z jego wydobyciem. 




Konsystencja jest kemowa, dość gęsta - nie spływa z dłoni, łatwo się rozprowadza. Balsam szybko się wchłania, pozostawia lekką warstwę, ale mi to nie przeszkadza. Pozostawia na skórze piękny, słodki migdałowy zapach, który uwielbiam!




Skład:
Aqua, Isopropyl Palmitate, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Glycine Soja Oil, Helianthus Annuus  Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Phenoxyethanol, Parfum, Tocopheryl Acetate, Carbomer, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Allantoin, Tocopherol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid

Cena: 1,99 € opakowanie 200 ml.
Dostępność: drogerie DM, Internet.


Moja opinia:
Krótko. Zwięźle i na temat:
Jest to świetny balsam! Skóra jest po nim miękka, gładka, dobrze nawilżona, aż chce się ją dotykać. Do tego pięknie pachnie, aż nie można oderwać nosa. Ja uwielbiam takie słodkie zapachy!
Produkt jest wydajny, dość dobrze się wchłania. Co prawda pozostawia delikatną warstwę na skórze, ale przy smarowaniu na noc mi to nie przeszkadza, a dodatkowo pościel i piżamka pachną cudownie!


Pozdrawiam!  

11.03.2014

Projekt Denko - Luty 2014

Jak zwykle jestem trochę spóźniona, bo połowa miesiąca prawie, a ja jeszcze denka lutowego nie pokazałam. Szuflada była już pełna i mieszało się już wszystko ze zużyciami marcowymi, więc zrobiłam porządek.

Całość wygląda tak:



Podzieliłam wszystko na 3 kategorie:

Pielęgnacja włosów:





Od lewej:

1. Beauty Formulas Honey Treatment Wax Intensive Deep Conditioner. Głęboko odżywiający wosk do włosów z wyciągiem z miodu i pszczelim pyłkiem. Fantastyczny! To co robi z włosami to poezja! Szczeółowa recenzja pojawi się wkrótce, ale na pewno kupię go ponownie!
2. Dove Hair Therapy. Dwufazowa odżywka w sprayu bez spłukiwanie z olejem arganowymRecenzja tutaj, kupię ponownie!
3. Alverde Kuracja nabłyszczająca do włosów z cytryną i morelą. Bardzo dobra i bardzo tania maska do włosów (kosztuje niecałe 3€)! Dobrze nawilża, włosy są po niej miękkie, gładkie i pięknie pachną. Na minus trochę opakowanie, bo maska jest dość gęsta, a otworek mały i trzeba bardzo mocno naciskać tubkę żeby wydobyć odpowiednią ilość produktu. Na pewno kupię ponownie!
4. Sante Naturkosmetik. Szampon z Bio-Ginko i oliwą z oliwek, bez SLS. Taki sobie szampon - plącze okropnie włosy, ale dobrze oczyszcza. Bardzo niepraktyczne opakowanie - zamknięcie na 'press', ale butelka jest tak twarda, że wydobycie szamponu jest bardzo trudne, ja swój przelałam do butelki po innym szamponie. Nie kupię ponownie, bo taki sam efekt daje mi szampon z Alterry, który jest o połowę tańszy.
5. Guhl. Odżywka odbudowująca do włosów suchych i łamliwych z olejem babassu. Recenzja tutaj, kupię ponownie!


Pielęgnacja ciała:






Od lewej:
1.Perfecta Pin Up Lady Berry Perfumowany krem do ciała. Recenzja tutaj, nie kupię ponownie!
2. Treacle Moon The Raspberry Kiss. Mleczko do ciała do skóry normalnej i suchej. Chciałam kupić pełnowymiarowe opakowanie, ale dobrze, że najpierw kupiłam miniaturkę, bo butla 500 ml stałaby i się kurzyła. Nawilżenie średnie, konsystencja bardzo rzadka, lejąca, spływał z ciała. Pachnie bardzo sztucznie i chemicznie. Nie kupię ponownie!
3. Wellness&Beauty. Kremowy żel pod prysznic wanilia i makadamia. Miniaturka żelu pod prysznic kupiona na wyprzedaży serii za jakieś 0,20€. Dobrze mył, dobrze się pienił, pachniał bez szału. Nie kupię ponownie, bo został wycofany.
4. Wellness&Beauty. Żel peelingujący pomarańcza i granat. Miniaturka kupiona na wyprzedaży serii za 0,20€. Drobinki peelingujące były tak delikatne, że nie było w ogóle czuć działania. Mył przyzwoicie, pachniał przyjemnie. Nie kupię ponownie, bo został wycofany.
5. Wellness&Beauty.  Żel pod prysznic pomarańcza i granat. Miniaturka kupiona na wyprzedaży serii za 0,20€. Mył przyzwoicie, dobrze się pienił, ładnie pachniał. Nie kupię ponownie, bo został wycofany.
6. Nivea. Wygładzająco - odżywczy krem do rąk  z olejem makadamia. Przyjemnie nawilżał i koił spierzchniętą skórę dłoni. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej warstwy. Jak zużyję zapasy i nic innego nie wpadnie mi w oko to kupię ponownie.
7. Nivea Invisible for Black&White. Antyperspirant w kulce. Używam go już od dłuższego czasu i bardzo go lubię. Nigdy mnie nie zawiódł, nie pozostawia ani białych, ani żółtych plam. Nie jestem w stanie napisać, które to opakowanie. Na pewno kupię ponownie!


Pielęgnacja twarzy i zębów:




Od lewej:
1. Skin Food Black Sugar Cleansing Oil. Recenzja tutaj, kupię ponownie!
2.Mizon Snail Recovery Gel Cream. Recenzja tutaj, kupię ponownie!
3. It's Skin Power 10 Formula YE Effector. Recenzja tutajkupię ponownie!
4. Paese Puder Bambusowy z jedwabiem. Miniaturka, którą znalazłam w Grudniowym Paese Boxie. Używałam go przez całe 2 miesiące. Sprawował się przyzwicie Dobrze matuje, gdy nie nałożymy za dużo to nie bieli, skóra jest po nim gładka i wygląda naturalnie. Trochę pyli, ale nie znam sypkiego pudru, który tego nie robi (chyba że takowy istnieje to mnie oświećcie). Nie wiem czy kupię ponownie, bo mam takie zapasy pudrów, że zużyje je może przed 30 ;)
5. Sensodyne Pro Szkliwo Delikatne Wybielanie. Używałam jej w pracy. Pasta jak pasta, nie zauważyłam wybielenia, ale mam aparat ortodontyczny więc trudno to stwierdzić. Dobrze myła, nie podrażniała moich wrażliwych dziąseł. Ma delikatny miętowy zapach, dobrze odświeża. Kupię ponownie!


Nie wiem dlaczego u mnie zawsze się tyle tego zbiera ;)
A jak Wasze Denko w tym miesiącu?

Pozdrawiam!

25.01.2014

[RECENZJA] Garnier, Nawilżająca Pielęgnacja 7 Dni, Rozświetlające mleczko do ciała z masłem shea.

Cześć Dziewczyny!


Dzisiaj mam dla Was recenzję mleczka do ciała, które ostatnio intensywnie testuję. O jego bracie z tej samej serii pisałam już tutaj.


Jak jesteście ciekawe, czy mam o nim podobne zdanie to zapraszam dalej!



Garnier, Nawilżająca Pielęgnacja 7 Dni, Rozświetlające mleczko do ciała z masłem shea.




Jakby tak dosłownie przetłumaczyć to, co jest napisane na moim niemieckim opakowaniu, to powinno się to nazywać Odprężającym mleczkiem do ciała, ale specjalistą nie jestem. Być może 'verwöhnende' oznacza również rozświetlające, chociaż w 3 słownikach nie znalazłam takiego tłumaczenia. Rozświetlenia też nie zauważyłam ;) żeby nie było, że się czepiam i wymądrzam, tylko piszę swoje spostrzeżenia.


Co mówi nam producent?
Mleczko jest stworzone dla Ciebie, jeśli czujesz, że w ciągu dnia Twoja skóra ulega przesuszeniu i podrażnieniu oraz jeśli szukasz mleczka o lekkiej, szybko wchłaniającej się formule i przyjemnym zapachu, które długotrwale nawilży Twoją skórę, aby chronić ją przed ponownym przesuszeniem codziennie, 7 dni w tygodniu. 
W składzie mleczka są również:
- L - bifidus, który m.in. wzmacnia ochronną barierę skóry i chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi,
- masło kakaowe, które wspiera naturalne mechanizmy odnowy komórek. 


Mleczko z masłem shea (bądź z masłem kakaowym, jak kto woli) otrzymujemy (tak jak jego mangowego brata) w zielonej butelce z twardego plastiku z zamknięciem na 'klik'. Zamknięcie jest wygodne i przyjazne dla długich paznokci. Konsystencja jest dość lejąca, ale nie przecieka przez palce. Mleczko szybko się wchłania (jak nie napaćkamy go za dużo) i pozostawia na skórze delikatny zapach. Używam go już od około 3 tyg. i niebawem dobije dna. Pozostawia skórę nawilżoną i gładką.


Skład:



Cena: około 3€, butla o pojemności 400 ml. Dostępne też są opakowania 200 ml za około 2€.
Dostępność: praktycznie wszystkie drogerie stacjonarne, sklepy Internetowe.


Co ja o nim sądzę?
Tak jak ze wspomnianym poprzednikiem - lubimy się!
Moja skóra w tej kwestii nie jest specjalnie wymagająca. Szczerze mówiąc zadowoli ją jakikolwiek balsam, masło, mleczko, czy krem. Jest raczej normalna, rzadko zdarzają jej się przesuszenia na łydkach, czy podrażnienia (czasami po goleniu). Czuję potrzebę smarowania się tylko po intensywnych peelingach i nie trafionych żelach pod prysznic. Pomimo to z przyzwyczajenia smaruję się codziennie. 
Po tym mleczku skóra jest przyjemnie nawilżona, gładka i ładnie pachnie - zapach utrzymuje się przez jakąś chwilę, później znika. Nie podrażnia, nie uczula. Nałożone z umiarem szybko się wchłania, przy zbyt dużej ilości marze się i klei. Nie zauważyłam, żeby skóra się do niego przyzwyczaiła.


Podsumowując: jest to dobre i tanie mleczko dla niewymagającej skóry. Nie wiem, czy poziom nawilżenia wystarczy skórze suchej - chociaż dla takiej skóry jest dedykowane. Obietnice producenta o szybko wchłaniającej się formule i przyjemnym zapachu zostały spełnione. Długotrwałe nawilżenie? Tak, na pewno w przypadku skóry normalnej.




Polecam to mleczko osobom z niewymagającą skórą. Przyjemny z niego nawilżacz ;)



Pozdrawiam!

21.01.2014

Zakupy styczniowe! ;)

Cześć Dziewczyny!

Wczoraj miałam wolne i byłam na małych zakupach ;) Nie kupiłam dużo, ale za to dzisiaj znowu pojechałam do DM, bo musiałam wysłać list, a poczta jest zaraz obok. Poza tym musiałam sobie poprawić humor, bo 'poświęciłam' mój nowy telefon... wodą z kibla... mąż mnie zabije ;p

Wczoraj kupiłam to:


1. Balea. Balsam do ciała z olejem z pestek winogron o zapachu pistacji. Limitowana edycja. Powalił mnie zapach! Cena 1,99€.
2. Balea. Balsam do ciała z olejem migdałowym o zapachu Marulanuss (są to owoce afrykańskiego drzewa Marula - pierwsze słyszę ;p) Limitowana edycja. Tu też powalił mnie zapach ;) Cena 1,99€.
3.Dusch Das. Żel pod prysznic Fruity Passion o zapachu marakui i malin. Edycja ekskluzywna. Mam z tej edycji jeszcze inny żel, pięknie pachną! Cena 1,35€.
4. Alverde. Odbudowująca odżywka do włosów winogrono i awokado. Bez silikonów. Cena 1,45€.
5. Alverde. Odbudowująca maska do włosów winorgono i awokado. Cena 2,45€.
6. Balea. Balsam do rąk masło Shea i olej arganowy. Pachnie trochę jak masło do ciała z Balea. Muszę porównać składy ;) Cena 1,55€.
7. Balea. Mydło do rąk 'Wiśniowa Magia' (lub 'Wiśniowy Czar' jak kto woli;). Cena około 1€.
8. Catrice. Żel do stylizacji brwi. Ma fajną szczoteczkę, z jednej strony włoski są dłuższe, jak w grzebyku, a z drugiej strony jak w normalnej szczoteczce od tuszu. Cena 2,55€
9. Catrice. Quatro cieni do powiek - 100 F'rosen Yogurt. Odcienie brązu i beżu. Jakbym miała mało takich cieni ;) no ale to ciepłe odcienie brązu więc takich nie mam ;) Cena 4,45€.

Dzisiaj kupiłam tylko dwie rzeczy, zdjęć nie zrobiłam, bo próbowałam ratować telefon, ale chyba nic z tego...

Kupiłam rozświetlający puder Catrice z limitowanej kolekcji Celtica,  taki:



Bardzo chciałam go kupić jak tylko widziałam zapowiedź kolekcji. Cena 5,95€ (chyba, ale na pewno ponad 5€)
I zwykły czarny lakier do paznokci z p2 Color Victim - 500 Eternal. Cena 1,55€.

To tyle na dzisiaj. Idę trochę po marudzić nad moim biednym telefonem ;(



Pozdrawiam!


19.01.2014

[RECENZJA] Perfecta Pin Up Lady Berry Perfumowany krem do ciała.

Cześć!

Perfecta Pin Up Lady Berry Perfumowany krem do ciała.


Co mówi nam producent?
Uwodzący zapachem sorbetu ze świeżych owoców leśnych, silnie nawilżający krem do pielęgnacji ciała z kwasem hialuronowym oraz  olejkami arganowym i migdałowym.
• Intensywnie nawilża.• Regeneruje i spowalnia wiotczenie skóry.• Nadaje jedwabistą gładkość.• Pozostawia na skórze kuszący zapach, któremu trudno się oprzeć.Jak stosować? Po kąpieli wmasować krem w skórę całego ciała. [Źródło]


Standardzik ;)

Krem otrzymujemy w bardzo podbnej tubce jak jego przyjaciel peeling, czyli w różowej, miękkiej tubce z zamknięciem na klik. Różnica między tubkami jest taka (poza napisami oczywiście;), że krem jest w błyszczącej tubce, a peeling w matowej. Zamknięcie również działa bez zarzutów i możemy używać go bez obawy o paznokcie. Pojemność 200 ml.


Konsystencja jest typowa dla balsamów - kremowa, lekko lejąca, szybko się wchłania. Kolor różowy, zapach - tak samo jak w przypadku peelingu, dziwny i chemiczny - na pewno nie przypomina owoców leśnych, ale na szczęście (w tym przypadku na szczęście) nie utrzymuje się długo na skórze.



Dostępność: Internet, drogerie stacjonarne.
Cena: około 16 zł, 200 ml

Co ja o nim sądzę?
Intensywane nawilżanie? Że co? Moja skóra nie jest wymagająca, więc taki średniaczek jej wystarcza. Myślę, że nie sprawdził by się przy bardzo suchej skórze. Krem szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, można od razu wskakiwać w piżamkę, co akurat bardzo mi się podoba ;)  Skóra jest po nim miękka, gładka i nawilżona. Zapach na szczęście szybko się ulatnia, więc jestem w stanie go znieść!

Podsumowując. Jest to fajny krem dla niewymagającej skóry.

Podsumowując serię Pin Up:
Jest to dobra seria dla skóry normalnej - peeling jest delikatny, krem nawilża przyzwoicie, ale nie sprawdzi się przy skórze bardzo suchej. Zapachy ewidentnie nie udały się (i z tego co wiem nie jest to tylko moja opinia i nie dzieje się tak tylko w przypadku Lady Berry) jednak polecam najpierw powąchać, bo może akurat komuś przypasują. 
Nie mówię nie! Na pewno wypróbuję pozostałe zapachy!


Jak lubicie delikatne kosmetyki, a Wasza skóra nie wymaga silnego nawilżenia to serdecznie Wam Polecam!


Pozdrawiam!



Fakt, że otrzymałam produkt w ramach testów nie miał wpływu na moją opinię.

18.01.2014

[RECENZJA] Perfecta Lady Berry Perfumowany peeling do ciała.

Cześć Dziewczyny!

Jak wspominałam Wam tutaj, zostałam wybrana jako jedna z 50-ciu Blogerek do testowania nowej linii kosmetyków do ciała Perfecta Pin Up. Do wyboru były 3 serie zapachowe: Miss Marine, Lady Berry i Sugar Baby. Każda seria zawiera perfumowany peeling do ciała i perfumowany krem do ciała.


Ja wybrałam serię Lady Berry - zapach sorbetu z owoców leśnych. Kosmetyki dotarły do mnie w grudniu, zaczęłam je testować przed Świętami Bożego Narodzenia, bo wtedy wpadły w moje łapki (tak podczas urlopu w PL;)

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić peeling z tej serii.

Jak jesteście ciekawe, co o nim sadzę, to zapraszam dalej!

Perfecta Lady Berry Perfumowany peeling do ciała.


Co mówi nam producent?
Uwodzący zapachem sorbetu ze świeżych owoców leśnych, peeling drobnoziarnisty do ciała z L-karnityną, kofeiną i algami.
• Usuwa martwe komórki naskórka.
• Pobudza mikrokrążenie i regeneracje.
• Rewelacyjnie wygładza skórę.
• Pozostawia na skórze kuszący zapach, któremu trudno się oprzeć.

Jak stosować? Nałożyć peeling na zwilżoną skórę i masować okrężnymi ruchami przez 1-2 minuty, po czym dokładnie spłukać. [Źródło]


Nic trudnego prawda? ;)

Peeling otrzymujemy w uroczej, miękkiej, różowej tubce z klapką, z której bez problemu wydobędziemy potrzebną ilość produktu, otworek nie jest ani z duży, ani za mały, taki w sam raz, a klapka działa sprawnie i na pewno nie zniszczy nam paznokci. Tubka ma pojemność 200 ml, czyli tak standardowo ;)


Sam peeling jest też różowy, konsystencja żelowa ze sporą małych ciemno różowych drobinek - myślę sobie "będzie dobrze"... ale zapach jest... co najmniej dziwny! Nie wiem, czy to wina mojego "nosa", ale zapach wydaje mi się sztuczny, chemiczny. No ale o gustach się nie dyskutuje, może komuś innemu się podoba ;)


Peeling nie jest ani za rzadki, ani za gęsty - taki w sam raz. Używa się go przyjemnie. Wydajność jest średnia, ale ja nigdy nie żałuję sobie tego typu produktów!

Cena: około 18 zł za tubkę 200 ml.
Dostępność: Internet, drogerie stacjonarne.

Co ja o nim sadzę?
Gdyby nie to, że przeszkadza mi zapach byłby to całkiem przyjemny... żel peelingujący! Tak, TAK żel. Drobinek jest niby sporo, ale są bardzo delikatne. Na pewno przypadnie do gustu osobom, które lubią delikatne zdzieraki i mają wrażliwą skórę. Ja jestem "grubo-skórna" i zdecydowanie wolę mocniejsze peelingi. Ale, ale! Jest na to sposób! Gdy potrzebuję mocniejszego ścierania dosypuję do niego trochę korundu kosmetycznego i wtedy to już ideał! No ale trzeba użyć "wspomagaczy".
Peeling łatwo zmywa się ze skóry, nie pozostawia uczucia ściągnięcia i wysuszenia, co jest dużym plusem! Użycie balsamu jest konieczne, ale nie po sekundzie od wyjścia z pod prysznica/wanny.

Podsumowując: jest to całkiem przyjemny żel peelingujący, używam go na co dzień zamiast żelu. Myślę, że wypróbuję pozostałe zapachy z tej serii. Do tego raczej nie wrócę chyba, że coś mi się odmieni co do zapachu ;)


A Wy dałyście się uwieść tej serii?


Pozdrawiam!


Fakt, że otrzymałam produkt w ramach testów nie miał wpływu na moją opinię.

6.01.2014

Trochę spóźnione grudniowe Denko!

Cześć!

Wczoraj wieczorkiem wróciłam do domu ;)
A dzisiaj wracam do Was z troszkę spóźnionym grudniowym Denkiem.
Większość z tych kosmetyków zużyłam jeszcze przed wyjazdem do PL, a zabrałam ze sobą większość nowych kosmetyków, resztę dokupiłam w PL lub już na mnie czekała.
Stwierdziłam, że nie będę robiła zdjęć tego, co kupiłam w PL, bo jest tego po prostu za dużo. Będziecie miały na bieżąco recenzje ;)

Zapraszam na Grudniowe Denko!



Jak widzicie nie ma tego, aż tak dużo, ale moja szuflada na opakowania była już pełna. Podzieliłam je na 3 kategorie.

Pielęgnacja ciała i włosów.


1. Isana Creme Dusch Kokos. Kremowy żel pod prysznic o zapachu kokosa. Zapach w sklepie wydawał mi się piękny, ale podczas kąpieli był sztuczny i chemiczny. Nie polubiliśmy się i czekałam, aż się skończy. Nie kupię ponownie.
2. AVON Clearskin Blemish Clearing, Acne Body Wash. Recenzja tutaj. Mam kolejne opakowanie i na pewno kupię ponownie. 
3. Alverde. Olejek pielęgnacyjny Kokos. Używam go do olejowania włosów, czasami do masażu ciała. Ładnie pachnie i super działa na moje włosy. Recenzja na pewno pojawi się wkrótce! Na pewno kupię ponownie!
4. L'Oreal Elvital Total Repair Extreme. Intensywnie odbudowujący szampon do włosów z LAK 1000. Kupiłam go pod wpływem reklam telewizyjnych. Nie liczyłam na odbudowę włosów, ale na to, że nie będzie robił im krzywdy. Niestety bardzo wysusza, szczególnie końcówki. Miałam go bardzo długo i po odkryciu szamponów bez SLS używałam go tylko raz w tygodniu do oczyszczania włosów - wtedy nie robił im krzywdy. Nie kupię ponownie!
5. Schwarzkopf Gliss Kur. Dwufazowa odżywka w sprayu z olejkiem z Marakeszu i kokosem. Muszę się w końcu zabrać za recenzję tych dwufazówek bo używam od bardzo dawna. Lubię i na pewno kupię ponownie!

Pielęgnacja twarzy.


6. Proderma Profarm. Pichtowy Tonik Bezalkoholowy (ProOil). Jest świetny! Super działa na moją trądzikową skórę, dobrze ją oczyszcza i nie podrażnia. Na pewno kupię ponownie!
7. Eucerin DermoPurifyer Żel oczyszczający do skóry z niedoskonałościami. Recenzja tutaj. Nie wiem czy kupię ponownie.
8. Isana. Wazelina kosmetyczna. Używałam jej do smarowania tatuażu zaraz po jego zrobieniu. Później do ust. Wazelina jak wazelina, nie wyróżnia się niczym od innych. Opakowanie jest trochę za duże, bo została mi połowa, a już minął termin jej ważności. Kupię ponownie, ale w mniejszym opakowaniu.
9. Rival de Loop Clean&Care. Balsam do demakijażu. Słabo radził sobie z tuszem do rzęs, czy cięższym podkładem, jest mało wydajny, bo potrzeba go bardzo dużo, aby zmyć makijaż, pozostawia lepką warstwę. Nie lubię i nie kupię ponownie!

Kolorówka, perfumy, akcesoria.


10. Avon Super Shock. Pogrubiający i wydłużający tusz do rzęs. Ma świetną szczoteczkę, dużą, silikonową - takie lubię najbardziej. Kupowałam ten tusz już dawno temu i go uwielbiałam, więc będąc ostatnio w PL postanowiłam kupić go ponownie. I się rozczarowałam! Bardzo szybko wysechł, kruszył się i rozmazywał. Nie ma w nim śladu tuszu, który kiedyś uwielbiałam. Nie kupię ponownie!
11. Manhattan. Perfect Adapt Make Up. Jest to moje kolejne opakowanie. Sprawdził się przy mojej tłustej skórze, chociaż mat nie utrzymywał się za długo. Nadal szukam ideału, ale ten być może kupię ponownie, bo nie świeciłam się jak żarówka po godzinie, ani dwóch ;)
12. Lacoste. Pour Femme. Podróbka perfumu. Kupiłam go od szwagra za jakieś 7 zł. Nawet nie wiem skąd je miał ;) Na początku zapach wydawał się ładny, ale później już mi się nie podobał. Zużyłam jako odświeżacz powietrza. Nie kupię ponownie!

Na końcu są pędzle, które kiedyś dostałam i już zakończyły swój żywot. Nie napiszę Wam co to za pędzle bo nie wiem. Ostatni skośny to pędzel do róży z Ebelin, kupiony w DM. Używałam ich jako małolata i od tamtego czasu leżą. W końcu postanowiłam je wyrzucić.


Pozdrawiam!

Asia ;)



6.11.2013

Konkurs Perfecta - zostałam testerką!




Zostałam wybrana jako jedna z 50-ciu Bloggerek do testowania nowej linii perfumowanych peelingów i kremów do ciała Perfecta Pin-Up. Wybrałam zestaw Lady Berry, który ma pachnieć jak sorbet ze świeżych owoców leśnych. Już nie mogę się doczekać paczuszki!
Czekajcie na recenzję - pojawi się ona tutaj i na fanpage'u Perfecty na FB!



Zapraszam!

31.10.2013

Projekt Denko - październik 2013.

Cześć!

Dzisiaj październikowe denko. Trochę mi się tego nazbierało, ale po kolei.



Postanowiłam podzielić produkty na 3 grupy.

Pielęgnacja ciała:


1. GARNIER. Nawilżająca pielęgnacja 7 dni. Mleczko do ciała z ekstraktem z mango. [Recenzja] Być może kupię ponownie.
2. BALEA. Żel pod prysznic z olejkami pielęgnacyjnymi z masłem z mango i ananasem. Fajnie się pieni, pięknie pachnie i dobrze oczyszcza nie wysuszając przy tym skóry. Nie wiem, czy kupie ponownie, bo Balea ma tyle zapachów i limitowanych edycji, że mam ochotę na inne ;)
3. ISANA MED. Antybakteryjny żel do skóry wrażliwej. Nie sprawdził się u mnie jako żel do mycia ciała, ale jest moim produktem wielozadaniowym. Bardzo dobrze myje pędzle. Recenzję napiszę wkrótce. Na pewno kupię ponownie.
4. BALEA. Krem do rąk o zapachu owoców leśnych. Ładnie pachnie, średnio nawilża. Nie wiem, czy kupię ponownie.

Pielęgnacja włosów:


5. SYOSS OLEO INTENSE. Termoaktywna pielęgnacja. Odżywka do włosów. Za jej recenzję zabieram się już od dawna. W sumie włosy są po niej miękkie i łatwo się rozczesują, ale nie zauważyłam żeby miała lepsze działanie przy użyciu suszarki (producent mówi, że pod wpływem ciepła suszarki uaktywniają się składniki w niej zawarte).
6. L'OREAL. Recital Preference. Farba do włosów nr 74 Mango. Moja ulubiona farba drogeryjna! Odkąd jestem za granicą moja ulubiona fryzjerka jest daleko i jestem zmuszona samodzielnie farbować włosy. To jest jedyna farba, której efekt jest zadowalający i zaraz po farbowaniu mam dokładnie taki kolor jaki chcę mieć! Na pewno kupię ponownie!
7. ALVERDE. Serum na zniszczone końcówki - winogrona i avocado. Nie oszukujmy się zniszczonych końcówek nie naprawi, nie wiem czy faktycznie zabezpiecza końcówki, bo używam też innych produktów. Ładnie pachnie i zapobiega puszeniu się końcówek. Jednak czegoś mi tutaj brakuje. Nie wiem, czy kupię ponownie.


8. ALVERDE. Spray utrwalający makijaż z ekstraktem z kiwi, nagietka i ananasa. To jakiś żart? Szczypie i podrażnia skórę, nie przedłużył trwałości makijażu nawet o minutę. Zapach jest duszący i alkoholowy. Po 2 użyciach poszedł w kanał! Ale buteleczkę zostawiam sobie, bo przydaje się chociażby do spryskiwania maseczek z glinki. Nie kupię ponownie!
9. ESSENCE. Dwufazowy płyn do demakijażu. Podrażniał moje oczy, ale radził sobie z wodoodpornym makijażem. Nie kupię ponownie, teraz zmywam makijaż olejami, co moja skóra bardzo sobie chwali.
10. CIEN. Zmywacz do paznokci bez acetonu. Niestety bardzo wysuszał moje skórki, męczyłam go długo i nareszcie się skończył. Nie kupię ponownie!
11. EVELINE. Tonik micelarny Magia Orchidei. [Recenzja]. Być może kupię ponownie.

To by było na tyle. Sporo się uzbierało, a mam jeszcze sporo produktów na wykończeniu, ale to już będzie w listopadowym denku.

Pozdrawiam!

30.10.2013

Produkt wielozadaniowy, czyli BABYDREAM!

Cześć!

Ten post miał się ukazać wczoraj, ale miałam problemy z Bloggerem i nie mogłam nic dodać. Niestety wszystko mi się też usunęło, więc muszę pisać jeszcze raz :(

Dzisiaj chciałam Wam pokazać coś, co wszyscy znają, wiele osób bardzo lubi i powiedzieć co ja o nim myślę i do czego go używam. Mowa o:

Babydream Kopf bis Fuß Waschgel



Jest to uniwersalny żel do mycia ciała i włosów przeznaczony dla dzieci.  Zawiera rumianek i pantenol, PH jest obojętne dla skóry. Nie zawiera barwników, silnych detergentów (SLS/SLES), ani olei mineralnych. 

Skład:
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Sodium Cocopolyglucose Tartrate, Sodium Lactate, Panthenol, Triticum Vulgare, Chamomilla Recutital, Glycerlyl Caprylate, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Parfum.

Produkt zamknięty jest w dużej (500 ml) butelce z twardego plastiku z pompką. Jest to bardzo wygodne, gdy mamy mokre ręce i chcemy szybko nabrać produkt. Minusem jest to, że butelka jest nieprzezroczysta i nie widzimy ile żelu nam jeszcze zostało. Żel ma płynną konsystencję, ale nie przecieka przez palce. Ma lekko żółtawy kolor i delikatny zapach, który kojarzy mi się z produktami dla dzieci, nie wyczuwam rumianku. Słabo się pieni, bo nie zawiera SLS i innych silnych detergentów. Jest bardzo wydajny - mam go od dwóch miesięcy i nadal jest ponad połowa opakowania (co można sprawdzić odkręcając dozownik).

Do czego go używam i jak się sprawdza?
Kupiłam go z myślą o myciu nim włosów. Niestety moje włosy go nie polubiły. Może i dobrze zmywał niewielkie zanieczyszczenia, ale i tak zawsze trzeba było myć włosy 2 razy. BARDZO plątał włosy, bez odżywki nie mogłabym ich rozczesać (i tak zawsze używam odżywki po myciu, ale włosy były tak splątane, że musiałam zostawiać ją na dłuższy czas, albo nakładać 2 razy).
Stwierdziłam, że szkoda mi wyrzucić całej butli i zaczęłam szukać innych zastosowań. 
Można nim oczywiście myć ciało. Nie wysusza, dobrze myje. Ale ja wolę żele, które pięknie pachną i dobrze się pienią, więc tu też nie spełnił swojego zadania, ale nie dlatego, że sobie nie radził, tylko dlatego, że wolę inne produkty.
Obecnie używam, go do mycia twarzy rano. Jest delikatny, nie podrażnia i nie ściąga skóry. Dobrze zmywa resztki kremów i sleeping pack'ów, które nakładam na noc oraz sebum i zanieczyszczenia.
Piorę w nim też moją ściereczkę z mikrofibry, którą wieczorem zmywam olej po demakijażu twarzy i żel. Zdarzało mi się myć nim ręce, pędzle, gąbeczki do makijażu.

Podsumowując, jest to dobry produkt wielozadaniowy i z pewnością kupię kolejne opakowanie, jak to się kiedyś skończy.



Macie jeszcze inne zastosowanie tego żelu? Jak tak to koniecznie napiszcie w komentarzach!

Pozdrawiam!


P.S. Idę farbować włosy! Jutro pokażę Wam co mi wyszło ;)