Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żel pod prysznic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żel pod prysznic. Pokaż wszystkie posty

6.01.2014

Trochę spóźnione grudniowe Denko!

Cześć!

Wczoraj wieczorkiem wróciłam do domu ;)
A dzisiaj wracam do Was z troszkę spóźnionym grudniowym Denkiem.
Większość z tych kosmetyków zużyłam jeszcze przed wyjazdem do PL, a zabrałam ze sobą większość nowych kosmetyków, resztę dokupiłam w PL lub już na mnie czekała.
Stwierdziłam, że nie będę robiła zdjęć tego, co kupiłam w PL, bo jest tego po prostu za dużo. Będziecie miały na bieżąco recenzje ;)

Zapraszam na Grudniowe Denko!



Jak widzicie nie ma tego, aż tak dużo, ale moja szuflada na opakowania była już pełna. Podzieliłam je na 3 kategorie.

Pielęgnacja ciała i włosów.


1. Isana Creme Dusch Kokos. Kremowy żel pod prysznic o zapachu kokosa. Zapach w sklepie wydawał mi się piękny, ale podczas kąpieli był sztuczny i chemiczny. Nie polubiliśmy się i czekałam, aż się skończy. Nie kupię ponownie.
2. AVON Clearskin Blemish Clearing, Acne Body Wash. Recenzja tutaj. Mam kolejne opakowanie i na pewno kupię ponownie. 
3. Alverde. Olejek pielęgnacyjny Kokos. Używam go do olejowania włosów, czasami do masażu ciała. Ładnie pachnie i super działa na moje włosy. Recenzja na pewno pojawi się wkrótce! Na pewno kupię ponownie!
4. L'Oreal Elvital Total Repair Extreme. Intensywnie odbudowujący szampon do włosów z LAK 1000. Kupiłam go pod wpływem reklam telewizyjnych. Nie liczyłam na odbudowę włosów, ale na to, że nie będzie robił im krzywdy. Niestety bardzo wysusza, szczególnie końcówki. Miałam go bardzo długo i po odkryciu szamponów bez SLS używałam go tylko raz w tygodniu do oczyszczania włosów - wtedy nie robił im krzywdy. Nie kupię ponownie!
5. Schwarzkopf Gliss Kur. Dwufazowa odżywka w sprayu z olejkiem z Marakeszu i kokosem. Muszę się w końcu zabrać za recenzję tych dwufazówek bo używam od bardzo dawna. Lubię i na pewno kupię ponownie!

Pielęgnacja twarzy.


6. Proderma Profarm. Pichtowy Tonik Bezalkoholowy (ProOil). Jest świetny! Super działa na moją trądzikową skórę, dobrze ją oczyszcza i nie podrażnia. Na pewno kupię ponownie!
7. Eucerin DermoPurifyer Żel oczyszczający do skóry z niedoskonałościami. Recenzja tutaj. Nie wiem czy kupię ponownie.
8. Isana. Wazelina kosmetyczna. Używałam jej do smarowania tatuażu zaraz po jego zrobieniu. Później do ust. Wazelina jak wazelina, nie wyróżnia się niczym od innych. Opakowanie jest trochę za duże, bo została mi połowa, a już minął termin jej ważności. Kupię ponownie, ale w mniejszym opakowaniu.
9. Rival de Loop Clean&Care. Balsam do demakijażu. Słabo radził sobie z tuszem do rzęs, czy cięższym podkładem, jest mało wydajny, bo potrzeba go bardzo dużo, aby zmyć makijaż, pozostawia lepką warstwę. Nie lubię i nie kupię ponownie!

Kolorówka, perfumy, akcesoria.


10. Avon Super Shock. Pogrubiający i wydłużający tusz do rzęs. Ma świetną szczoteczkę, dużą, silikonową - takie lubię najbardziej. Kupowałam ten tusz już dawno temu i go uwielbiałam, więc będąc ostatnio w PL postanowiłam kupić go ponownie. I się rozczarowałam! Bardzo szybko wysechł, kruszył się i rozmazywał. Nie ma w nim śladu tuszu, który kiedyś uwielbiałam. Nie kupię ponownie!
11. Manhattan. Perfect Adapt Make Up. Jest to moje kolejne opakowanie. Sprawdził się przy mojej tłustej skórze, chociaż mat nie utrzymywał się za długo. Nadal szukam ideału, ale ten być może kupię ponownie, bo nie świeciłam się jak żarówka po godzinie, ani dwóch ;)
12. Lacoste. Pour Femme. Podróbka perfumu. Kupiłam go od szwagra za jakieś 7 zł. Nawet nie wiem skąd je miał ;) Na początku zapach wydawał się ładny, ale później już mi się nie podobał. Zużyłam jako odświeżacz powietrza. Nie kupię ponownie!

Na końcu są pędzle, które kiedyś dostałam i już zakończyły swój żywot. Nie napiszę Wam co to za pędzle bo nie wiem. Ostatni skośny to pędzel do róży z Ebelin, kupiony w DM. Używałam ich jako małolata i od tamtego czasu leżą. W końcu postanowiłam je wyrzucić.


Pozdrawiam!

Asia ;)



10.12.2013

Listopadowe Denko!

Cześć!

Wiem, że długo mnie nie było, ale w moim życiu ostatnio było wiele zmian i przyzwyczajenie się nich i ogarnięcie się nie tylko z blogiem trochę mi zajęło ;)

Dzisiaj przyszłam do Was z moim Listopadowym Denkiem.
Jak wspominałam ostatnio, miałam kilka produktów na wykończeniu dlatego też mi się trochę nazbierało.

No to zaczynamy!


Tak prezentuje się to w całości. Podzieliłam to jednak na 3 części, żeby lepiej było widać.

Pielęgnacja włosów.



1 i 2. Alterra. Szampon do włosów z kofeina i biotyną. Pisałam o nim tutaj. Póki co zdania nie zmieniłam, a do fryzjera jestem umówiona na 21 grudnia i wtedy zobaczmy co będzie po podcięciu końcówek. Chociaż ostatnio będąc w DM nie znalazłam go na półce! Kupiłam też szampon z Alterry, ale z zieloną kawą, niestety plątanie włosów jak było tak jest. Widocznie taki urok szamponów bez SLS, ale może TT, który "idzie" do mnie pocztą pomoże. Być może kupię ponownie (jak znajdę)!
3. Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair. Odżywka do włosów bez spłukiwania. Miała pomagać w rozczesywaniu włosów i je intensywnie odbudowywać. No ale niestety, nie oszukujmy się odbudowy nie zauważyłam, w rozczesywaniu tez za bardzo nie pomogła. Ale takie odżywki chyba wpływaja na moja psychikę i zawsze sobie myślę, "że robię dla nich coś dobrego". A może to już uzależnienie? Nie wiem. Na pewno nie zaszkodziła moim włosom, ładnie się błyszczą, na co na pewno ona też ma wpływ. Kupuję ją od wielu lat (w różnych wariantach) i na pewno kupie ponownie. Chociaż teraz w szafce stoi już podobna odżywka z Dove.
4. Balea Professional. Repair + Pflege Spülung. Odżywka bez silikonów odbudowująca i pielęgnująca włosy. bardzo ją lubiłam! Włosy są po niej miękkie, gładkie i ładnie pachną. Obecnie używam "jej siostry". Recenzja wkrótce. Na pewno kupię ponownie!
5. L'oreal. Odżywka, która jest dołączona do tej farby. Żałuję, że nie można jej kupić w dużym opakowaniu, bo chętnie używałabym jej częściej! Włosy są po niej mięciutkie, gładkie i mogę je rozczesywać samymi placami ;)

Pielęgnacja ciała.




6. Bettina Barty. Vanilla Hand&Body Lotion. Nareszcie się skończył! Pisałam o nim tutaj. Nie kupię ponownie!
7. Balea Dusche&Creme, czyli kremowy żel pod prysznic o zapachu Kokosa i Nektarynki. Lubię to! Ładny zapach, fajnie się pieni, dobrze myje i nie przesusza. Pewnie kupię ponownie, chyba że skuszą mnie inne zapachy z Balea, bo jest ich mnóstwo!
8. Avon Clearskin Acne Body Spray. Pisałam o nim tutaj. Rozpoczęłam kolejne opakowanie, a żel mam już na wykończeniu i kolejny w zapasie. Moje ramiona już nie straszą (z plecami jest trochę gorzej, no ale daję mu szansę bo nie używałam go ostatnio regularnie). Na pewno kupię ponownie, bo nawet dla efektu na samych ramionach warto.
9. Health Body Care&Spa. Apteczny krem do rąk z masłem Shea i Urea. Kupiłam go w lokalnej aptece na jakiejś przecenie za jakieś 1,5€. Bardzo go lubiłam, ale w aptece go już nie mają :( Kupiłabym ponownie!
10. Eveline Slim Extreme 3D. Wyszczuplający i ujędrniający krem antycellulitowy. Nie oszukujmy się, żaden krem, nawet ten za 1000zł sam nie zwalczy cellulitu. Ja nie mam z nim jakiegoś większego problemu, a krem kupiłam latem z myślą, żeby smarować się nim po ćwiczeniach. Fajnie nawilżał i ujędrniał skórę. Być może kupie ponownie.
11. Dax Cosmetics, Perfecta SPA, Cukrowy peeling do ciała złuszczająco - antycellulitowy waniliowo - pomarańczowy. Pisałam o nim tutaj. Żałuję, że się skończył. Na pewno kupię ponownie!

I zostały mi kosmetyki, które zaliczyłam do kategorii pozostałe, bo jest ich za mało, żeby stworzyć oddzielna kategorię.





12. Rival De Loop Clean&Care. Żel peelingujący do skóry suchej i wrażliwej z pantenolem i ekstraktem z moreli. Jak wiadomo skóry suchej i wrażliwej nie mam, ale niestety sporo produktów do skóry mieszanej i tłustej zawiera alkohol, który mi szkodzi. Ten peeling bardzo polubiłam! Ma dużo małych delikatnych drobinek, które dobrze złuszczają i pozostawiają skórę gładką i rozjaśnioną. Nie podrażnia, nie pozostawia zaczerwienień nawet po intensywnym tarciu. Na pewno kupię ponownie!
13. Krem Nivea. Wszystkim znany krem. Używałam, go na spółkę z mężem - on do twarzy (wszystko inne go podrażnia), a ja na zadrapania, skaleczenia, suche i pękające usta. Zawsze jest w naszym domu i na pewno nigdy go nie zabraknie!
14. Intima Liasan. Żel do higieny intymnej do skóry wrażliwej. Taki sobie płyn. Średnio pachnie, robi co ma robić. Ale i tak najbardziej lubię Ziaję i kolejny raz żałuję, że jej tutaj nie ma :( Nie kupię ponownie!
15. Dresdner Essenz. Sól do kąpieli z mlekiem kokosowym i ylang ylang. Ładnie pachnie, skóra po kąpieli jest delikatna i gładka. W domu mam jej zapas w różnych wariantach zapachowych. Na co dzień korzystam z prysznica, ale taki umilacz kąpieli musi być!  Na pewno kupię ponownie!

 
To by było na tyle! Do następnego!

Pozdrawiam!

2.11.2013

Zakupy listopadowe ;)

Cześć!

Ostatnio byłam na małych, comiesięcznych zakupach. Kupiłam podstawowe produkty pielęgnacyjne i udało mi się trafić na fajne promocje ;) Jesteście ciekawe co kupiłam? To zapraszam dalej ;)

Na zakupach byłam w Rossmanie i w DM. A To moje zdobycze:


1. L'oreal Recital Preference nr 74. Farba do włosów. Tutaj macie efekty i moją opinię.
2. Isana Krem do rąk z aloesem. Kremy z Isany lubię i miałam już chyba wszystkie rodzaje. Oczywiście nie wszystkie mi pasują i sięgam też po kremy bardziej nawilżające, ale te do użytku domowego (czyli w moim przypadku smarowania rąk 100x dziennie) sprawdzają się przyzwoicie.
3. Alterra. Szampon do włosów wypadających z kofeiną. To jest moje drugie opakowanie. Miał wspomóc walkę z wypadającymi włosami. Udało mi się trafić na promocję 25% gratis. Recenzja pojawi się wkrótce.
4. Isana. Kokosowy żel pod prysznic. Powąchałam i przepadłam. Mam nadzieję, że tak samo pięknie będzie pachniał na skórze.
5. Manhattan. Paleta cieni The Glamorous. Cena regularna to 5,99€, ja trafiłam na wyprzedaż i zapłaciłam za nią równe 2€. Po pierwszym macaniu całkiem przyzwoita, a że nie używam na co dzień cieni to mi wystarczy.

Później poszłam do DM. Miałam kupić tylko tusz do rzęs i odżywkę do włosów... ale i tak nie zaszalałam ;)



6. Gliss Kur. Dwufazowa odżywka do włosów z olejkiem z marakeszu i kokosem. Bez dwufazówek nie rozczeszę włosów. Miałam już chyba wszystkie możliwe drogeryjne. Tym razem padło na nią, bo z kokosem, którego kocham :)
7. CD. Tonik z płynem micelarnym i ekstraktem z lilii wodnej. Przyciągnął mnie dobry skład, a że skończył mi się tonik z Eveline, który ostatecznie bardzo polubiłam, to trzeba było coś kupić.
8. Balea. Odżywka do włosów suchych i zniszczonych z olejkiem arganowym. Obecnie używam inną odżywkę z tej firmy i bardzo ją lubię, wiec postanowiłam wypróbować inne.
9. Balea. Eliksir do wypadających włosów. Kupiłam  w promocji za 1,5€. W internecie są rożne opinie, więc postanowiłam sprawdzić na sobie po skończeniu kuracji olejem SESA.
10. Essence. Piaskowy lakier do paznokci Sparkle Sand Effect nr 165 here's my number. Po pierwszym malowaniu zapragnęłam jeszcze 'nudziaka'.
11. Max Facotr 2000 Calorie Black. I tu rewelacyjna promocja! Wybrałam tusz, który uwielbiam, a gratis dostałam jego wodoodporny odpowiednik! Za 2 tusze zapłaciłam 8,95€! Super promocja, super cena, super tusz. Przydałaby się recenzja nie? ;)

Oprócz tego zrobiłam też zakupy na eBay i do koszyka wpadł mi bebik, w którym zakochałam się po zużyciu próbki. Tutaj macie mini recenzję. Jak poużywam go dłużej, to napiszę pełną recenzję. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Oprócz tego kupiłam maseczką oczyszczającą pory, będzie to chyba setny produkt tego typu. Póki co żaden się nie sprawdził. Zobaczymy jak będzie z tym.
Zamówiłam też próbki podkładów mineralnych z EDM. Przydałby się jeszcze pędzel do ich nakładania ;)

Póki co, to wszystko, ale jak wybiorę się po nudziaka z punktu 10, to pewnie coś jeszcze wpadnie ;)


Co wpadło Wam  w oko i na jaką recenzje czekacie?

Pozdrawiam!

31.10.2013

Projekt Denko - październik 2013.

Cześć!

Dzisiaj październikowe denko. Trochę mi się tego nazbierało, ale po kolei.



Postanowiłam podzielić produkty na 3 grupy.

Pielęgnacja ciała:


1. GARNIER. Nawilżająca pielęgnacja 7 dni. Mleczko do ciała z ekstraktem z mango. [Recenzja] Być może kupię ponownie.
2. BALEA. Żel pod prysznic z olejkami pielęgnacyjnymi z masłem z mango i ananasem. Fajnie się pieni, pięknie pachnie i dobrze oczyszcza nie wysuszając przy tym skóry. Nie wiem, czy kupie ponownie, bo Balea ma tyle zapachów i limitowanych edycji, że mam ochotę na inne ;)
3. ISANA MED. Antybakteryjny żel do skóry wrażliwej. Nie sprawdził się u mnie jako żel do mycia ciała, ale jest moim produktem wielozadaniowym. Bardzo dobrze myje pędzle. Recenzję napiszę wkrótce. Na pewno kupię ponownie.
4. BALEA. Krem do rąk o zapachu owoców leśnych. Ładnie pachnie, średnio nawilża. Nie wiem, czy kupię ponownie.

Pielęgnacja włosów:


5. SYOSS OLEO INTENSE. Termoaktywna pielęgnacja. Odżywka do włosów. Za jej recenzję zabieram się już od dawna. W sumie włosy są po niej miękkie i łatwo się rozczesują, ale nie zauważyłam żeby miała lepsze działanie przy użyciu suszarki (producent mówi, że pod wpływem ciepła suszarki uaktywniają się składniki w niej zawarte).
6. L'OREAL. Recital Preference. Farba do włosów nr 74 Mango. Moja ulubiona farba drogeryjna! Odkąd jestem za granicą moja ulubiona fryzjerka jest daleko i jestem zmuszona samodzielnie farbować włosy. To jest jedyna farba, której efekt jest zadowalający i zaraz po farbowaniu mam dokładnie taki kolor jaki chcę mieć! Na pewno kupię ponownie!
7. ALVERDE. Serum na zniszczone końcówki - winogrona i avocado. Nie oszukujmy się zniszczonych końcówek nie naprawi, nie wiem czy faktycznie zabezpiecza końcówki, bo używam też innych produktów. Ładnie pachnie i zapobiega puszeniu się końcówek. Jednak czegoś mi tutaj brakuje. Nie wiem, czy kupię ponownie.


8. ALVERDE. Spray utrwalający makijaż z ekstraktem z kiwi, nagietka i ananasa. To jakiś żart? Szczypie i podrażnia skórę, nie przedłużył trwałości makijażu nawet o minutę. Zapach jest duszący i alkoholowy. Po 2 użyciach poszedł w kanał! Ale buteleczkę zostawiam sobie, bo przydaje się chociażby do spryskiwania maseczek z glinki. Nie kupię ponownie!
9. ESSENCE. Dwufazowy płyn do demakijażu. Podrażniał moje oczy, ale radził sobie z wodoodpornym makijażem. Nie kupię ponownie, teraz zmywam makijaż olejami, co moja skóra bardzo sobie chwali.
10. CIEN. Zmywacz do paznokci bez acetonu. Niestety bardzo wysuszał moje skórki, męczyłam go długo i nareszcie się skończył. Nie kupię ponownie!
11. EVELINE. Tonik micelarny Magia Orchidei. [Recenzja]. Być może kupię ponownie.

To by było na tyle. Sporo się uzbierało, a mam jeszcze sporo produktów na wykończeniu, ale to już będzie w listopadowym denku.

Pozdrawiam!

30.10.2013

Produkt wielozadaniowy, czyli BABYDREAM!

Cześć!

Ten post miał się ukazać wczoraj, ale miałam problemy z Bloggerem i nie mogłam nic dodać. Niestety wszystko mi się też usunęło, więc muszę pisać jeszcze raz :(

Dzisiaj chciałam Wam pokazać coś, co wszyscy znają, wiele osób bardzo lubi i powiedzieć co ja o nim myślę i do czego go używam. Mowa o:

Babydream Kopf bis Fuß Waschgel



Jest to uniwersalny żel do mycia ciała i włosów przeznaczony dla dzieci.  Zawiera rumianek i pantenol, PH jest obojętne dla skóry. Nie zawiera barwników, silnych detergentów (SLS/SLES), ani olei mineralnych. 

Skład:
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Sodium Cocopolyglucose Tartrate, Sodium Lactate, Panthenol, Triticum Vulgare, Chamomilla Recutital, Glycerlyl Caprylate, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Parfum.

Produkt zamknięty jest w dużej (500 ml) butelce z twardego plastiku z pompką. Jest to bardzo wygodne, gdy mamy mokre ręce i chcemy szybko nabrać produkt. Minusem jest to, że butelka jest nieprzezroczysta i nie widzimy ile żelu nam jeszcze zostało. Żel ma płynną konsystencję, ale nie przecieka przez palce. Ma lekko żółtawy kolor i delikatny zapach, który kojarzy mi się z produktami dla dzieci, nie wyczuwam rumianku. Słabo się pieni, bo nie zawiera SLS i innych silnych detergentów. Jest bardzo wydajny - mam go od dwóch miesięcy i nadal jest ponad połowa opakowania (co można sprawdzić odkręcając dozownik).

Do czego go używam i jak się sprawdza?
Kupiłam go z myślą o myciu nim włosów. Niestety moje włosy go nie polubiły. Może i dobrze zmywał niewielkie zanieczyszczenia, ale i tak zawsze trzeba było myć włosy 2 razy. BARDZO plątał włosy, bez odżywki nie mogłabym ich rozczesać (i tak zawsze używam odżywki po myciu, ale włosy były tak splątane, że musiałam zostawiać ją na dłuższy czas, albo nakładać 2 razy).
Stwierdziłam, że szkoda mi wyrzucić całej butli i zaczęłam szukać innych zastosowań. 
Można nim oczywiście myć ciało. Nie wysusza, dobrze myje. Ale ja wolę żele, które pięknie pachną i dobrze się pienią, więc tu też nie spełnił swojego zadania, ale nie dlatego, że sobie nie radził, tylko dlatego, że wolę inne produkty.
Obecnie używam, go do mycia twarzy rano. Jest delikatny, nie podrażnia i nie ściąga skóry. Dobrze zmywa resztki kremów i sleeping pack'ów, które nakładam na noc oraz sebum i zanieczyszczenia.
Piorę w nim też moją ściereczkę z mikrofibry, którą wieczorem zmywam olej po demakijażu twarzy i żel. Zdarzało mi się myć nim ręce, pędzle, gąbeczki do makijażu.

Podsumowując, jest to dobry produkt wielozadaniowy i z pewnością kupię kolejne opakowanie, jak to się kiedyś skończy.



Macie jeszcze inne zastosowanie tego żelu? Jak tak to koniecznie napiszcie w komentarzach!

Pozdrawiam!


P.S. Idę farbować włosy! Jutro pokażę Wam co mi wyszło ;)

22.10.2013

[AVON] Clearskin Blemish Clearing, Acne Body Wash & Body Spray

Cześć!

Dzisiaj mam dla Was recenzję żelu bod prysznic i sprayu do ciała,

AVON Clearskin Blemish Clearing, Acne Body Wash & Body Spray



O żelu:
Jak mówi nam producent  jest to oczyszczający płyn do mycia ciała przeciw wypryskom z 2% kwasem salicylowym, który doskonale oczyszcza skórę nie wysuszając jej. Zawiera kwas salicylowy, który złuszcza skórę i wyciąg z kiełków pszenicy o właściwościach przeciwzapalnych. Płyn wnika delikatnie w pory skóry zmniejszając zmiany trądzikowe na ciele.

Żel zamknięty jest w fioletowej, przezroczystej buteleczce z twardego plastiku ze standardowym zamknięciem z klapką - dzięki czemu widzimy ile produktu nam jeszcze zostało. Niestety klapka bardzo ciężko się otwiera i z pewnością nie jest przyjazna długim paznokciom. Ja nigdy nie zamykam go do końca, bo nie chcę się męczyć, ani zniszczyć paznokci. Żel jest dość gęsty, przezroczysty o lekko żółtawym zabarwieniu. Dobrze się pieni i nie wysusza skóry. Zapach jest specyficzny, duszący i nie najprzyjemniejszy - typowy dla kosmetyków z kwasem salicylowym. Buteleczka zawiera 200 ml produktu i kosztuje około 10 zł. Żel jest wydajny, używałam go przez cale lato na problematyczne części ciała i zostało mi około 1/4 opakowania.

O spray'u:
Jest to spray na plecy i ramiona przeciw wypryskom, który również zawiera 2% kwas salicylowy. Wnika głęboko w pory i pomaga wyeliminować wypryski jednocześnie zapobiegając powstawaniu nowych. Nie powoduje powstawania zaskórników.

Spray zamknięty jest w przezroczystej buteleczce z twardego plastiku z atomizerem - widzimy ile produktu nam jeszcze zostało. Atomizer funkcjonuje dobrze, nic się nie zacina, dozuje odpowiednią ilość produktu.  Dobrze się wchłania, nie pozostawia na skórze żadnego filmu. Zapach jest identyczny jak zapach żelu - duszący i specyficzny, ale nie utrzymuje się na skórze. trzeba uważać żeby nie napsikać sobie do ust, bo zostawia nieprzyjemny smak. Buteleczka zawiera 100 ml produktu i kosztuje około 10 zł. Produkt jest naprawdę wydajny - używałam go tak jak żel przez całe lato na problematyczne części ciała i nadal została mi 1/4 opakowania.

Jakie jest moje zdanie o tych produktach? 
Bardzo je lubię! Jako jedne z niewielu produktów poradziły sobie z moimi wypryskami na ramionach i plecach. Próbowałam je w różnych konfiguracjach:
- żel i spray razem,
- sam żel,
- sam spray,
- spray z innym żelem
i najlepiej sprawdzały się wtedy, kiedy używałam ich razem. Spray można też używać w ciągu dnia dla odświeżenia skóry.
Jestem z nich bardzo zadowolona i kolejne opakowania mam już w zapasie ;)

Oceniam je na 5,5/6!
 0,5 odejmuje tylko za okropny zapach, ale na szczęście nie utrzymuje się on na skórze :)



A Wy jakich żeli oczyszczających używacie? Jakie sprawdzają się u Was najlepiej?

Pozdrawiam!