Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serum. Pokaż wszystkie posty

28.06.2014

[Recenzja] Dr. Jart+ V7 Eye Serum



Dzisiaj mam dla Was recenzję serum, które znalazłam w Memebox #3 Global Edition. Używam, go już od kilku miesięcy i aktualnie jest na wykończeniu, więc mogę podzielić się z Wami moją opinią na jego temat. Ale może od początku:





Producent mówi nam, że jest to serum, które zawiera siedem witamin, które mają rozświetlać i rozjaśniać okolice oczu.

Witamina A: wzmacnia elastyczność skóry i działa przeciwzmarszczkowo, 
Witamina E: przeciwutleniacz,
Witamina C: wybiela i regeneruje komórki skóry,
Witamina B3: rozjaśnia skórę,
Witamina B5: łagodzi podrażnienia wrażliwej skóry wokół oczu,
Witamina F: przeciwutleniacz, zapobiega alergiom skóry, 
Witamina H: łagodzi problemy skórne.

Ponadto serum:
- pomaga rozjaśnić i odmłodzić okolice oczu,
- zmniejsza przebarwienia skóry, aby okolice oczu wydawały się jaśniejsze = młodsze,
- odświeża i nawilża okolice oczu, zmniejsza opuchnięcia, nie pozostawia uczucia lepkości,
- 10-free system: nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, olei mineralnych, benzofenonu, alkoholu, TEA, składników pochodzenia zwierzęcego, siarczanów, ftalanów.




Produkt zamknięty jest w białą, metalową tubkę o pojemności 15 ml (jest to pełnowymiarowe opakowanie). Samo serum ma dość lekką, lejącą konsystencję o lekko żółtawym zabarwieniu. Zapach jest delikatny, prawie niewyczuwalny.


Skład i kilka informacji z opakowania:




Serum jest naprawdę lekkie. Próbowałam go używać w kilku konfiguracjach:
1. jako samodzielny krem na dzień - tutaj się nie sprawdził. Nie mam większych problemów ze skórą pod oczami, nie jest ona specjalnie przesuszona, mam drobne zmarszczki mimiczne od ciągłego mrużenia oczu i śmiania się, ale nie są one bardzo widoczne. W zasadzie każdy lekko nawilżający krem się sprawdza. To serum jest zbyt lekkie do samodzielnego używania.
2. jako serum pod krem na dzień - i tutaj już było lepiej. Serum dobrze współpracowało z każdym kremem na dzień. Jednak potrzebuje chwilki na wchłonięcie, co rano jest dla mnie sporym problemem, więc zrezygnowałam z niego.
3. jako serum pod krem na noc - w tym przypadku nie przeszkadzało mi dość długie wchłanianie. Zawsze w międzyczasie nakładałam krem na noc i sleeping pack na twarz i wtedy mogłam już nałożyć krem pod oczy. 

Czy zauważyłam efekty?
Szału nie ma. Może faktycznie skóra jest bardziej elastyczna i jędrna, ale nie zauważyłam działania rozjaśniającego, czy wybielającego. Opuchniętych oczu nie mam, ale cienie pod oczami też nie znikały, ani nie zmniejszyły się nawet o odrobinkę (w sumie producent tego nie obiecuje, ale rozjaśnienie i wybielenie okolic oczu już tak, więc liczyłam chociaż na delikatne zmniejszenie cieni pod oczami, które u mnie nie są ogromne). 

Do tego opakowanie to jakieś nieporozumienie. Takie opakowanie sprawdza się w przypadku dość gęstych maści aptecznych. To serum jest zbyt rzadkie i przez to opakowanie ciągle było ubrudzone, serum wyciekło mi się przez zamknięty korek w kosmetyczce w trakcie podróży. Korek był cały czas ubrudzony i pomimo ciągłego czyszczenia nie wyglądało to higienicznie.

Podsumowując:
Jest to fajny dodatek. Fajnie było wypróbować to serum, ale mojego serca nie podbiło, bo takie same efekty daje sam krem pod oczy.  Nie jest to coś bez czego nie można żyć. Nie kupię kolejnego opakowania.


Pozdrawiam!


1.03.2014

[RECENZJA] It's Skin Power 10 Formula YE Effector

Fanką Azjatyckich kosmetyków jestem już od jakiegoś czasu. Poszukując ideału, testowałam wiele kosmetyków. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić znany krem wodny It's skin, którego działaniem na początku byłam zachwycona, a później....


... jak jesteście ciekawe co było później, to czytajcie dalej ;)


W związku z tym, że moja skóra lubi się błyszczeć, jest pełna zaskórników i niedoskonałości postawiłam na:


It's Skin Power 10 Formula YE Effector






Co mówi nam producent?
Serum zawierające wyciąg z drożdży, wspiera wzrost komórek skóry, przywraca prawidłowy rytm skórze i normalizuje ją łagodząc jednocześnie podrażnienia. Zapewnia kontrolę nad wydzielaniem sebum.


Krem (lub serum jak kto woli) otrzymujemy w szklanej, brązowej buteleczce z pipetą. Rozwiązanie wygodne, ale pod koniec opakowania trzeba wylewać sobie je prosto z buteleczki, bo pipeta jest za krótka. Wolałabym pompkę, no ale nie wybrzydzajmy już ;)
Samo serum ma dość wodnistą konsystencję. Jest to mętny płyn przypominający trochę zawiesinę. Zapach delikatny, ładny, trudno mi go do czegoś przyrównać.


Skład:
water, butylene glycol, glycerin, pseudoalteromonas ferment extract, saccharomyces polypeptides, trietholamine, carbomer, methylparaben, chlorphenesin, fragrance, disodium EDTA.

Cena: 30-60 zł.
Dostępność: Internet.
Swój kupiłam za 35 zł na eBay.


Co ja o nim sądzę?
Może zacznę od początku.
Kupiłam go licząc na to, że zmniejszy wydzielanie sebum i nie będę się świecić jak latarnia. Początkowo byłam zadowolona. Ba! Nawet zachwycona! Po około tygodniu codziennego stosowania wieczorem pod krem, rano skóra była matowa, pory były zmniejszone i nie świeciłam się jak latarnia przez dobrych kilka godzin
Niestety później już nie było tak dobrze. Po około miesiącu regularnego stosowania wydzielanie sebum powróciło do początkowego stanu i znowu kilka razy dziennie latałam z bibułkami matującymi i pudrem, a pomimo to nadal mogłam robić za odblask. 
Później w związku z rozpoczęciem kuracji AcneDerm stosowałam go co drugi dzień na noc i znowu było lepiej, ale już nie tak samo jak przez pierwszy miesiąc stosowania.
Ponadto: serum jest bardzo wydajne, wystarczyło mi na około 4,5 miesiąca z czego pierwsze 2 miesiące używałam go codziennie. Wszelkie niedoskonałości stosunkowo szybko się goiły, a ślady po wypryskach bardzo szybko znikały. 
Latem 2013 roku pod lewym okiem pojawiło mi się 'coś'. Nie wiem co to było, ale było duże i czerwone, wyglądało trochę jak pęcherz, ale nie dało się tego wycisnąć, było dość twarde. Początkowo myślałam, że to odcisk od okularów przeciwsłonecznych, bez których nie rozstaję się latem, ale 'noski' były trochę niżej. W końcu po kilku dniach codziennych prób wyciśnięcia tego udało się, ale pozostała blizna i mała dziurka, którą bardzo trudno było zatuszować. Próbowałam wielu kosmetyków, ale dopiero YE pomógł mi początkowo zmniejszyć widoczność tej blizny, a obecnie jest ona prawie w ogóle nie widoczna - dziurka pozostała, ale pod lekkim, średnio kryjącym BB jest niezauważalna.

Nie polecam stosowania go na delikatną skórę pod oczami - raz się zapędziłam i wklepałam go też pod oczy i mnie niemiłosiernie szczypało, a skóra była zaczerwieniona i podrażniania.



Podsumowując: Jest to dobry produkt, który zmniejsza widoczność i przyspiesza gojenie niedoskonałości i blizn. Skóra jest po nim gładka, miękka, nie odczuwamy ściągnięcia, ani wysuszenia, wręcz lekkie nawilżenie. Jest to produkt warty uwagi i na pewno będę do niego wracać, ale na pewno nie będę go używać codziennie, żeby skóra się nie przyzwyczaiła. Może przy drugim podejściu uda mi się utrzymać zmniejszone wydzielanie sebum.




Serdecznie Wam go polecam! Obecnie stosuję inny krem wodny z tej serii i jestem też zadowolona, ale o tym innym razem.


Pozdrawiam!