18.11.2013

[RECENZJA] Eucerin DermoPurifyer - Żel oczyszczający do skóry z niedoskonałościami.







Cześć!

Mam dzisiaj dla Was recenzję żelu oczyszczającego do skóry z niedoskonałościami od Eucerin. Przez ponad 3 miesiące używałam całą serię Eucerin DermoPurifyer i to jest pierwszy wpis z cyku recenzji całej serii. Niestety jeden wpis byłby zbyt długi i pewnie zbyt nudny, a też o każdym produkcie mam inne zdanie więc postanowiłam każdy opisać z osobna.


 

Według producenta jest to  żel, który łagodnie ale skutecznie oczyszcza skórę, usuwa nadmiar sebum i makijaż, dzięki niezawierającej mydła formule z 6% Ampho-Tenside, czyli związkowi powierzchniowo-czynnemu. Nie zatyka porów i jest antybakteryjny.
W produktach linii Eucerin DermoPurifyer, zastosowano Follicle Targeting System - unikalny system transportu liposomalnego, polegający na dostarczaniu wysoce skutecznego kwasu mlekowego (o działaniu antybakteryjnym i mikrozłuszczającym) bezpośrednio do mieszków włosowych, czyli tam, gdzie powstają niedoskonałości i zmiany trądzikowe. Mieszek zostaje odblokowany, przy jednoczesnym odpowiednim nawilżeniu skóry.
Badania kliniczne, przeprowadzone na grupie 90 pacjentów, potwierdzają wyraźne zmniejszenie niedoskonałości i poprawę kondycji skóry po 12 tygodniach stosowania serii.


Produkt otrzymujemy w białej butelce z miękkiego plastiku. Ma kiepskie zamknięcie, które nie jest przyjazne w transporcie - niestety wylał mi się do walizki ;( Łatwo można wydobyć z niego odpowiednią ilość żelu.
Żel na pierwszy rzut oka jest bezbarwny, ale jak wyciśniemy go do białego opakowania, to widać, że ma lekko żółtawy, ale przezroczysty kolor. Zapach jest moim zdaniem dość charakterystyczny - typowy dla produktów z kwasem salicylowym, bardzo podobny do TEGO płynu do ciała. Delikatnie się pieni, jest wydajny, wystarczy odrobinka żeby umyć nim całą twarz - używam go od początku sierpnia i jeszcze zostało mi trochę w opakowaniu, a używam go codziennie wieczorem, myślę, że do około połowy grudnia na pewno jeszcze mi wystarczy. 

Skład:
Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, Propylene Glycol, Sodium Laureth Sulfate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Salicylic Acid, Sodium Chloride

Żel dostępny jest w większości aptek oraz w Internecie. Cena bez promocji to około 39 zł, ja kupiłam go w promocji w Super Pharm za około 23 zł.

Co ja o nim sądzę?
Polubiliśmy się, chociaż nie spełnia wszystkich obietnic producenta.
Dobrze radzi sobie z resztkami makijażu, pozostałymi po wcześniejszym demakijażu mleczkiem/micelem, z całym makijażem - również oczu, ale trzeba uważać, bo szczypie, dobrze zmywa też oleje z twarzy (ostatnio makijaż zmywam olejem i po umyciu twarzy żelem nie zostaje tłusta warstewka). Pozostawia twarz czystą i gładką, ale niestety lekko ściągniętą i mam ochotę od razu nałożyć krem.
Faktycznie nie zapycha porów i nie podrażnia skóry, ale niedoskonałości jak były tak są! Pryszcze jak wyskakiwały tak wyskakują! Nie zniwelował zaskórników, nie spodziewałam się, że pozbędę się od razu wszystkich, ale nie zauważyłam, żadnej poprawy w tej kwestii.
Po 3 miesiącach stosowania oczekiwałam czegoś więcej, ale dla mnie ważne jest że nie podrażnia i nie zapycha, nie zawiera alkoholu. Dlatego się lubimy. 
Czy kupię ponownie? Szczerze? Chyba nie! Znam inne żele, które mają podobne (jak nie takie samo) działanie, a są zdecydowanie tańsze, bo cena bez promocji jest naprawdę kosmiczna.


Daję mu 3+ za:
- dość przyzwoity skład - brak alkoholu,
- niezapychanie i niepodrażnianie skóry,
- radzenie sobie z makijażem.

Zużyje do końca i zobaczę, czy stan mojej skóry poprawi się tak znacznie, że będzie warto Wam o tym napisać ;)


Zapraszam na kolejne recenzje tej serii, które już wkrótce!



Pozdrawiam!

13.11.2013

Najwiekszy bubel jaki kiedykolwiek miałam!

Cześć!

Dzisiaj chciałam Wam napisać o największym bublu jaki kiedykolwiek kupiłam! Mowa o:


Producent mówi, że jest to ekspresowy płyn przyspieszający wysychanie lakieru. Osusza lakier do paznokci w ciągu 60 sekund. Stosowanie: 1 - 2 krople na świeżo pomalowane paznokcie.

Skład:
Cyclopentasiloxane, Hexamethyldisiloxane, Dimethicone, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Tocopheryl Acetate.

Wysuszacz jest zamknięty w małej buteleczce wielkości lakieru do paznokci z zakraplaczem. Jej pojemność to 8 ml. Płyn nie ma żadnego zapachu, jest przezroczysty i lejący, przypomina zwykłą 'kranówę'. Zakraplacz działa dobrze i dozuje odpowiednia ilość płynu. Cena to 1,89€ w DM.

Jakie jest moje zdanie?!
Kupiłam go bez żadnego namysłu. Cena niska, a że nie należę do cierpliwych osób, to wzięłam z myślą, że w końcu nie będę musiała czekać godzinę, aż porządnie wyschnie mi lakier (zawsze długo czekam, żeby nie mieć na lakierze odcisków od np. poduszki).
Może zacznę od plusów, bo jest ich najmniej, a w sumie tylko jeden! Cena.
Teraz minusy: działanie - ŻADNE! Po naniesieniu na paznokcie kilka kropli lakier może i przestaje się kleić, ale nadal jest mokry i nie można go dotykać, bo zostaną linie papilarne. Nawet po około 10 minutach! To gdzie ten gwarantowany efekt po 60 sekundach się pytam?
Do tego zauważyłam, że po nałożeniu go na lakier robią się pod nim bąble, które bardzo szybko odpryskują i lakier możemy sobie od razu zmyć! Do tego wysusza skórki. Ile ja musiałam się namęczyć żeby doprowadzić je do jako takiego stanu i ładnego wyglądu!

Nie kupie więcej i  nie polecam! 

11.11.2013

[RECENZJA] Alterra Szampon z kofeiną i biotyną.

Cześć!

Dzisiaj mam dla Was recenzję szamponu Alterra z kofeiną i biotyną. Alterra ma kilka rodzajów szamponów, ale w związku z tym, że walczę z intensywnie wypadającymi włosami (o czym wspominałam już wiele razy), to wybrałam ten, który ma pobudzać cebulki włosów oraz wzmacniać i rewitalizować włos aż po same końce. 

 [Źródło]

Producent mówi nam, że do produkcji tego szamponu zastosowano specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości - prowitaminę B5 i biotynę, które pielęgnują i wzmacniają włosy, które stają się sprężyste i piękne. Pobudzające kofeina i nasiona guarany zapewniają dodatkową dawkę witalności i gęstości - od nasady aż po same końce. Włosy sprawiają wrażenie wyraźnie bardziej wytrzymałych.
 Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących,

- bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych,

- łagodne związki powierzchniowo czynne i substancje aktywnie myjące z surowców roślinnych,

- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie,

- produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego.



Produkt zamknięty jest w plastikowej, białej, nieprzezroczystej butelce z bardzo wygodnym czerwonym zamknięciem na klik. Butelka jest dość miękka, więc można swobodnie wydobyć produkt aż do samego końca. Zamknięcie dobrze "trzyma" i nawet podczas podróży nic się nie otwiera i nie wylewa. 

Skład:
Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lauryol Sarcosine, Caffeine, Xanthan Gum, Hydoxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Glucose Glutamate, Alcohol*, Coffea Arabica Bean Extract*, Panthenyl Ethyl Ether, Panthenol, Paullinia Cupana Extract*, Biotin, Parfum**, Limonene**, Linalool**.
* Surowce pochodzące z uprawy kontrolowanej biologicznie.
** Naturalne olejki eteryczne


Szampon nie zawiera SLS, ale jego łagodniejszy odpowiednik SCS, który jakby nie patrzeć jest detergentem. dostępny jest we wszystkich drogeriach Rossmann i DM, a także przez internet, ja kupuje go za 1,99€ bez promocji.

Jakie jest moje zdanie?
Mam co do niego mieszane uczucia. 
Dobrze myje, fajnie się pieni. Dobrze radzi sobie z olejami, czy pozostałościami po produktach do stylizacji. Włosy są po nim sypkie, błyszczące i miękkie. Nawet wieczorem (po umyciu rano) wyglądają świeżo. Czasami nawet następnego dnia rano nie wyglądają najgorzej, ale i tak zawsze muszę je umyć. Plusem jest też to, że włosy nie są absolutnie "sianowate", czy suche! Zdarzało mi się to często po szamponach z SLS. Nie podrażnia skóry głowy, nie powoduje łupieżu, a włosy wyglądają na bardzo zdrowe, nie puszą się i nie elektryzują. 

Największy minus? OKROPNIE PLĄCZE WŁOSY! Nawet, gdy po umyciu użyję odżywki do spłukiwania i dodatkowo odżywki w sprayu włosy jest bardzo ciężko rozczesać, często nie mając wyjścia rozczesuję je na siłę, co nie służy chyba żadnym włosom. Nie zauważyłam też zmniejszenia wypadania włosów, chociaż teraz chyba wzmacnia trochę działanie oleju Sesa.


Dam mu jeszcze szansę, kiedy podetnę trochę końcówki. Już nie raz pomogło mi to przy bardzo plączących się włosach. 

Teraz oceniam go na 4/6. 
Jak zmienię zdanie, to na pewno Was o tym poinformuję!

I nie wiem, czy kupie go ponownie. Może następnym razem wypróbuję innego szamponu z tej serii.



7.11.2013

Regeneracja rzęs kremem L'biotica - Efekty po 2 tygodniach!

 Cześć!

Tak jak obiecywałam pokazuję Wam efekty regeneracji rzęś kremem L'biotica, o którym pisałam tutaj.
To efekty:


Na pierwszym zdjęciu są rzęsy przed rozpoczęciem kuracji, na drugim po dwóch tygodniach codziennego stosowania. Przyznaję się, dwa razy zdarzyło mi się zapomnieć nałożyć go na noc, ale wtedy nakładałam go z samego rana pod wodoodporny tusz i nic się nie działo, tusz trzymał się tak jak zawsze, nie spływał, nie rozmazywał się.

Zdjęcia niestety są zrobione pod różnym kontem i w różnym świetle, ale na pierwszy rzut oka widać, że rzęsy są grubsze! Przyłapałam się nawet na tym, że dwa razy próbowałam drugi raz zmyć makijaż, bo myślałam, że został na nich tusz, ale wacik był już idealnie czysty. Poza tym są bardziej elastyczne, łatwiej rozczesuje się je tuszem, albo samą szczoteczką - łatwiej się rozdzielają i mniej sklejają. Nie widzę różnicy w ich długości, ale moje rzęsy i tak są długie, więc nie zależy mi na wydłużeniu ich, chociaż nie obraziłabym się gdyby jednak dłuższe były ;)
Producent na opakowaniu pisze, że produktu należy używać minimum 30 dni. Więc z przyjemnością używam dalej i zobaczymy jakie efekty będą po 30 dniach!


Jak jesteście ciekawe dalszych efektów to zapraszam!

6.11.2013

Konkurs Perfecta - zostałam testerką!




Zostałam wybrana jako jedna z 50-ciu Bloggerek do testowania nowej linii perfumowanych peelingów i kremów do ciała Perfecta Pin-Up. Wybrałam zestaw Lady Berry, który ma pachnieć jak sorbet ze świeżych owoców leśnych. Już nie mogę się doczekać paczuszki!
Czekajcie na recenzję - pojawi się ona tutaj i na fanpage'u Perfecty na FB!



Zapraszam!

4.11.2013

CATRICE Limited Edition Rocking Royals!

Cześć!

Bardzo chciałam kupić 2 paletki z poprzedniej limitowanki, o której pisałam tutaj, ale mimo regularnych odwiedzin w DM nie widziałam jej :( Nie wiem dlaczego, ale może była ona w drugim DM-ie w mojej mieścinie, ale tam bez auta się nie dostanę. No trudno.

Ale Catrice ma dla nas już kolejną Limited edition, która ma być dostępna "już tej zimy", czyli w listopadzie i grudniu 2013.

Jak mówi sam producent:
Limitowana edycja Rocking Royals to prawdziwe źródło inspiracji. Styl współczesnych trendsetterek. Księżna Kate jest tak samo ikoną mody jak gwiazdy rocka, czy znane celebrytki  - “it girls” naszych czasów. Królewskie bogactwo i rockowe elementy będą obecne w  Limitowanej Edycji CATRICE “Rocking Royals” już tej  zimy 2013. Odcienie złota, fuksja, królewski błękit i szmaragd podkreślają ten modny styl. Efekty są tak wszechstronne jak same kolekcje: metaliczne cienie do powiek, aksamitne matowe pomadki, połyskujące pudry i paznokcie z efektem 3 D. Zapraszamy do odkrycia Rocking Royals – by CATRICE. [Źródło]



Kolekcja zawiera:


Cienie do powiek w kamieniu Velvet Metal Eyeshadows, które gwarantują metaliczne wykończenie. Dostępne kolory:
C01 Finally Crowned
C02 Ex Pistols
C03 Royal Blue
C04 Emerald Queen.

Kusi mnie ten ostatni ;)





Czarny eyeliner, dający długotrwały, matowy efekt. Ma precyzyjny pędzelek, dzięki któremu łatwo narysujemy idealną kreskę.



Pomadka do ust Velvet Mat. Kremowa konsystencja pozostawia usta miękkie i lśniące. Dostępna w dwóch kolorach:
C01 Pink Punk
C02 Of Royal Blood.

Na pewno pomacam numerek C02. Na zdjęciu wygląda pięknie!






Baza utrwalająca do ust, ma utrwalać pomadkę i przedłużać trwałość koloru.


Pachnący puder rozświetlający, jest to jedwabiście gładki proszek z pigmentami odbijającymi światło. Dostępny w kolorze C01 Rock It Science.


Róż do policzków w kolorze śliwki, który nada cerze zdrowego rumieńca.

  
Lakiery do paznokci Ultimate Nail Lacquers. Zapewniają długotrwałą formułę, idealne krycie. Zawierają drobinki brokatu. Dostępne w kolorach:
C01 Ex Pistols
C02 Pink Punk
C03 Royal Blue
C04 Emerald Queen
C05 Of Royal Blood.


Oj kuszą, kuszą ;)


Aksamitny puder do paznokci dający efekt 3D na paznokciach! Dostępny w kolorze C01 Of Royal Blood.

Muszę go mieć!


Kusi Catrice tą kolekcją! Mam nadzieję, że tym razem na nią trafię ;)


A jak Wam się podoba? Kupiłybyście coś z tej kolekcji?

Pozdrawiam!

2.11.2013

Zakupy listopadowe ;)

Cześć!

Ostatnio byłam na małych, comiesięcznych zakupach. Kupiłam podstawowe produkty pielęgnacyjne i udało mi się trafić na fajne promocje ;) Jesteście ciekawe co kupiłam? To zapraszam dalej ;)

Na zakupach byłam w Rossmanie i w DM. A To moje zdobycze:


1. L'oreal Recital Preference nr 74. Farba do włosów. Tutaj macie efekty i moją opinię.
2. Isana Krem do rąk z aloesem. Kremy z Isany lubię i miałam już chyba wszystkie rodzaje. Oczywiście nie wszystkie mi pasują i sięgam też po kremy bardziej nawilżające, ale te do użytku domowego (czyli w moim przypadku smarowania rąk 100x dziennie) sprawdzają się przyzwoicie.
3. Alterra. Szampon do włosów wypadających z kofeiną. To jest moje drugie opakowanie. Miał wspomóc walkę z wypadającymi włosami. Udało mi się trafić na promocję 25% gratis. Recenzja pojawi się wkrótce.
4. Isana. Kokosowy żel pod prysznic. Powąchałam i przepadłam. Mam nadzieję, że tak samo pięknie będzie pachniał na skórze.
5. Manhattan. Paleta cieni The Glamorous. Cena regularna to 5,99€, ja trafiłam na wyprzedaż i zapłaciłam za nią równe 2€. Po pierwszym macaniu całkiem przyzwoita, a że nie używam na co dzień cieni to mi wystarczy.

Później poszłam do DM. Miałam kupić tylko tusz do rzęs i odżywkę do włosów... ale i tak nie zaszalałam ;)



6. Gliss Kur. Dwufazowa odżywka do włosów z olejkiem z marakeszu i kokosem. Bez dwufazówek nie rozczeszę włosów. Miałam już chyba wszystkie możliwe drogeryjne. Tym razem padło na nią, bo z kokosem, którego kocham :)
7. CD. Tonik z płynem micelarnym i ekstraktem z lilii wodnej. Przyciągnął mnie dobry skład, a że skończył mi się tonik z Eveline, który ostatecznie bardzo polubiłam, to trzeba było coś kupić.
8. Balea. Odżywka do włosów suchych i zniszczonych z olejkiem arganowym. Obecnie używam inną odżywkę z tej firmy i bardzo ją lubię, wiec postanowiłam wypróbować inne.
9. Balea. Eliksir do wypadających włosów. Kupiłam  w promocji za 1,5€. W internecie są rożne opinie, więc postanowiłam sprawdzić na sobie po skończeniu kuracji olejem SESA.
10. Essence. Piaskowy lakier do paznokci Sparkle Sand Effect nr 165 here's my number. Po pierwszym malowaniu zapragnęłam jeszcze 'nudziaka'.
11. Max Facotr 2000 Calorie Black. I tu rewelacyjna promocja! Wybrałam tusz, który uwielbiam, a gratis dostałam jego wodoodporny odpowiednik! Za 2 tusze zapłaciłam 8,95€! Super promocja, super cena, super tusz. Przydałaby się recenzja nie? ;)

Oprócz tego zrobiłam też zakupy na eBay i do koszyka wpadł mi bebik, w którym zakochałam się po zużyciu próbki. Tutaj macie mini recenzję. Jak poużywam go dłużej, to napiszę pełną recenzję. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Oprócz tego kupiłam maseczką oczyszczającą pory, będzie to chyba setny produkt tego typu. Póki co żaden się nie sprawdził. Zobaczymy jak będzie z tym.
Zamówiłam też próbki podkładów mineralnych z EDM. Przydałby się jeszcze pędzel do ich nakładania ;)

Póki co, to wszystko, ale jak wybiorę się po nudziaka z punktu 10, to pewnie coś jeszcze wpadnie ;)


Co wpadło Wam  w oko i na jaką recenzje czekacie?

Pozdrawiam!

31.10.2013

Efekty po farbowaniu, czyli ognisty rudy come back!

Cześć!

Mam dla Was jeszcze obiecanie zdjęcia z wczorajszego farbowania włosów. Niestety zdjęcia sprzed farbowania gdzieś posiałam (wiem wiem, roztrzepana jestem, ale obiecuję poprawę!)

Włosy farbowałam tym (zdjęcia opakowania też nie zrobiłam):
L'oreal Recital Preference nr 74 (w Polsce nazywa się to Mango u mnie Kupferblondtöne, czyli miedziany blond)


Jak mówi nam producent seria Recital Preference z Aktywatorem Połysku  to trwała koloryzacja nadająca włosom szlachetny kolor pełen życia. Trwała koloryzacja i doskonałe pokrycie siwych włosów. 
zawiera Opatentowane Barwniki Wysokiej Odporności,które mają większą objętość w porównaniu z tradycyjnymi barwnikami koloryzującymi. Dłużej pozostają we wnętrzu włosa, zapewniając długotrwały, intensywny kolor i pokrycie siwych włosów. 
Dodatkowo dołączona do opakowania odżywka do wielokrotnego zastosowania, wzbogacona w filtry UV i witaminę E przedłuża blask koloru. Recital Preference to wyrafinowany kolor, który zachowa się na Twoich włosach o wiele dłużej niż po zastosowaniu innych farb. [Źródło]

Nie będę zagłębiać się w skład, bo szczerze mówiąc wolę nie wiedzieć, co tam siedzi. Zdaje sobie sprawę, że jest w niej sporo chemii, ale jakoś nie mogę się zdecydować w końcu na zakup Czerwonej Henny Khadi, bo obawiam się, że nie będę ruda tylko czerwona.

Nie będę też pisała, co zawiera opakowanie i jak nakładać ją na włosy, bo to raczej większość kobiet wie. Dodam tylko, że po farbowaniu moje włosy nie są przesuszone, ani zniszczone, a poplątanie skutecznie zwalcza załączona do farby odżywka, którą uwielbiam! Zaraz po jej nałożeniu włosy są miękkie, gładkie, błyszczące i bez problemu można przeczesywać je palcami bez plątania, czy ciągnięcia. A do tego taka odżywka wystarcza, na 4-5 użyć, a że używam dwóch farb to mam i 2 odżywki ;)

Na moich włosach zaraz po farbowaniu w świetle dziennym (sporo słońca dzisiaj u mnie było, zdjęcie jest bez PS) wygląda tak:


A tutaj macie całe włosy (trochę ucięło mi czubek głowy, ale to zdjęcie najlepiej oddaje kolor, a już nie miałam czasu na robienie kolejnych) po umyciu, nałożeniu maski i samodzielnym wyschnięciu, też w świetle dziennym bez PS, czy innych upiększaczy.


Jak widać moje włosy są falowane i niesforne, ale postanowiłam ich nie prostować. Po wysuszeni suszarką są trochę mnie falowane, ale tej też używam tylko wtedy kiedy muszę (czyli o 5 rano przed pracą). Wiem, że po kilku myciach (a przy moim codziennym myciu po kilku dniach) kolor nie będzie już tak intensywny, ale i tak do następnego farbowania zawsze jestem ruda, a nie blond, a kolor jest bardzo naturalny. Wiele osób się pyta, czy to mój naturalny kolor włosów, z czym wiąże się kilka miłych zdarzeń w moim życiu ;) m.in. kiedyś na ulicy zaczepił mnie pewien chłopak i pytał o włosy i powiedział, że są super i idealnie do mnie pasują ;) czasami sama zastanawiam się, dlaczego nie urodziłam się ruda ;p

Jak wspominałam już tutaj jest to jedyna farba, którą bardzo lubię i która zaraz po zafarbowaniu daje taki kolor jaki chcę mieć, a nie jakiś czerwony jaki kiedyś mi wyszedł po użyciu innej farby, przez co myłam włosy 2 razy dziennie żeby jak najszybciej się spłukał i wyglądałam jak chodzący płomień.
Może nie jest to najtańsza farba (za jedno opakowanie zapłaciłam 6,45€), ale według mnie jest warta swojej ceny!

Nie wiem jak inne kolory, ale ten serdecznie Wam polecam! A Wy jakie farby lubicie najbardziej?

Pozdrawiam!

Projekt Denko - październik 2013.

Cześć!

Dzisiaj październikowe denko. Trochę mi się tego nazbierało, ale po kolei.



Postanowiłam podzielić produkty na 3 grupy.

Pielęgnacja ciała:


1. GARNIER. Nawilżająca pielęgnacja 7 dni. Mleczko do ciała z ekstraktem z mango. [Recenzja] Być może kupię ponownie.
2. BALEA. Żel pod prysznic z olejkami pielęgnacyjnymi z masłem z mango i ananasem. Fajnie się pieni, pięknie pachnie i dobrze oczyszcza nie wysuszając przy tym skóry. Nie wiem, czy kupie ponownie, bo Balea ma tyle zapachów i limitowanych edycji, że mam ochotę na inne ;)
3. ISANA MED. Antybakteryjny żel do skóry wrażliwej. Nie sprawdził się u mnie jako żel do mycia ciała, ale jest moim produktem wielozadaniowym. Bardzo dobrze myje pędzle. Recenzję napiszę wkrótce. Na pewno kupię ponownie.
4. BALEA. Krem do rąk o zapachu owoców leśnych. Ładnie pachnie, średnio nawilża. Nie wiem, czy kupię ponownie.

Pielęgnacja włosów:


5. SYOSS OLEO INTENSE. Termoaktywna pielęgnacja. Odżywka do włosów. Za jej recenzję zabieram się już od dawna. W sumie włosy są po niej miękkie i łatwo się rozczesują, ale nie zauważyłam żeby miała lepsze działanie przy użyciu suszarki (producent mówi, że pod wpływem ciepła suszarki uaktywniają się składniki w niej zawarte).
6. L'OREAL. Recital Preference. Farba do włosów nr 74 Mango. Moja ulubiona farba drogeryjna! Odkąd jestem za granicą moja ulubiona fryzjerka jest daleko i jestem zmuszona samodzielnie farbować włosy. To jest jedyna farba, której efekt jest zadowalający i zaraz po farbowaniu mam dokładnie taki kolor jaki chcę mieć! Na pewno kupię ponownie!
7. ALVERDE. Serum na zniszczone końcówki - winogrona i avocado. Nie oszukujmy się zniszczonych końcówek nie naprawi, nie wiem czy faktycznie zabezpiecza końcówki, bo używam też innych produktów. Ładnie pachnie i zapobiega puszeniu się końcówek. Jednak czegoś mi tutaj brakuje. Nie wiem, czy kupię ponownie.


8. ALVERDE. Spray utrwalający makijaż z ekstraktem z kiwi, nagietka i ananasa. To jakiś żart? Szczypie i podrażnia skórę, nie przedłużył trwałości makijażu nawet o minutę. Zapach jest duszący i alkoholowy. Po 2 użyciach poszedł w kanał! Ale buteleczkę zostawiam sobie, bo przydaje się chociażby do spryskiwania maseczek z glinki. Nie kupię ponownie!
9. ESSENCE. Dwufazowy płyn do demakijażu. Podrażniał moje oczy, ale radził sobie z wodoodpornym makijażem. Nie kupię ponownie, teraz zmywam makijaż olejami, co moja skóra bardzo sobie chwali.
10. CIEN. Zmywacz do paznokci bez acetonu. Niestety bardzo wysuszał moje skórki, męczyłam go długo i nareszcie się skończył. Nie kupię ponownie!
11. EVELINE. Tonik micelarny Magia Orchidei. [Recenzja]. Być może kupię ponownie.

To by było na tyle. Sporo się uzbierało, a mam jeszcze sporo produktów na wykończeniu, ale to już będzie w listopadowym denku.

Pozdrawiam!

30.10.2013

Produkt wielozadaniowy, czyli BABYDREAM!

Cześć!

Ten post miał się ukazać wczoraj, ale miałam problemy z Bloggerem i nie mogłam nic dodać. Niestety wszystko mi się też usunęło, więc muszę pisać jeszcze raz :(

Dzisiaj chciałam Wam pokazać coś, co wszyscy znają, wiele osób bardzo lubi i powiedzieć co ja o nim myślę i do czego go używam. Mowa o:

Babydream Kopf bis Fuß Waschgel



Jest to uniwersalny żel do mycia ciała i włosów przeznaczony dla dzieci.  Zawiera rumianek i pantenol, PH jest obojętne dla skóry. Nie zawiera barwników, silnych detergentów (SLS/SLES), ani olei mineralnych. 

Skład:
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Sodium Cocopolyglucose Tartrate, Sodium Lactate, Panthenol, Triticum Vulgare, Chamomilla Recutital, Glycerlyl Caprylate, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Parfum.

Produkt zamknięty jest w dużej (500 ml) butelce z twardego plastiku z pompką. Jest to bardzo wygodne, gdy mamy mokre ręce i chcemy szybko nabrać produkt. Minusem jest to, że butelka jest nieprzezroczysta i nie widzimy ile żelu nam jeszcze zostało. Żel ma płynną konsystencję, ale nie przecieka przez palce. Ma lekko żółtawy kolor i delikatny zapach, który kojarzy mi się z produktami dla dzieci, nie wyczuwam rumianku. Słabo się pieni, bo nie zawiera SLS i innych silnych detergentów. Jest bardzo wydajny - mam go od dwóch miesięcy i nadal jest ponad połowa opakowania (co można sprawdzić odkręcając dozownik).

Do czego go używam i jak się sprawdza?
Kupiłam go z myślą o myciu nim włosów. Niestety moje włosy go nie polubiły. Może i dobrze zmywał niewielkie zanieczyszczenia, ale i tak zawsze trzeba było myć włosy 2 razy. BARDZO plątał włosy, bez odżywki nie mogłabym ich rozczesać (i tak zawsze używam odżywki po myciu, ale włosy były tak splątane, że musiałam zostawiać ją na dłuższy czas, albo nakładać 2 razy).
Stwierdziłam, że szkoda mi wyrzucić całej butli i zaczęłam szukać innych zastosowań. 
Można nim oczywiście myć ciało. Nie wysusza, dobrze myje. Ale ja wolę żele, które pięknie pachną i dobrze się pienią, więc tu też nie spełnił swojego zadania, ale nie dlatego, że sobie nie radził, tylko dlatego, że wolę inne produkty.
Obecnie używam, go do mycia twarzy rano. Jest delikatny, nie podrażnia i nie ściąga skóry. Dobrze zmywa resztki kremów i sleeping pack'ów, które nakładam na noc oraz sebum i zanieczyszczenia.
Piorę w nim też moją ściereczkę z mikrofibry, którą wieczorem zmywam olej po demakijażu twarzy i żel. Zdarzało mi się myć nim ręce, pędzle, gąbeczki do makijażu.

Podsumowując, jest to dobry produkt wielozadaniowy i z pewnością kupię kolejne opakowanie, jak to się kiedyś skończy.



Macie jeszcze inne zastosowanie tego żelu? Jak tak to koniecznie napiszcie w komentarzach!

Pozdrawiam!


P.S. Idę farbować włosy! Jutro pokażę Wam co mi wyszło ;)